Ku pokrzepieniu serc

Ten sezon nie jest z naszej strony szczególnie atrakcyjny kibicowsko. Każdy widzi co się dzieje, a konkretniej, że dzieje się na naszych meczach niewiele i słusznie narzeka na marazm w który wpadliśmy na początku rundy jesiennej. Co niektórzy mówią nawet o kryzysie, który trwa mniej więcej od sezonu 2011/12. Ta teza jest jednak nietrafiona. Oczywiście pewne rzeczy i klimat już nie wrócą, szczególnie w nowych okolicznościach i na nowym stadionie. Ale w ostatnich 2 sezonach nie było wcale tak tragicznie jak się niektórym wydaje, co więcej cytując klasyka "momenty były". Postaramy się przybliżyć kilka przebłysków w okresie - tutaj zgoda - zdecydowanie najmarniejszym dla kiboli od dawna.

Okres, który wybraliśmy był czasem próby dla całej kibicowskiej Polski. Dla nas zaś w szczególności. Budowa i funkcjonowanie na nowym stadionie, nagonka medialno-polityczna zwłaszcza w Poznaniu, mieście-gospodarzu przeklętego Euro 2012, wymiana pokoleniowa i inne pomniejsze problemy, które zdarzają się każdej ekipie dotknęły nas wyjątkowo mocno. Były też wydarzenia niespodziewane. Po meczach z grubą ilością piro i różnych innych kibolskich aktywnościach poza medialną aferą nie spotykały nas większe konsekwencje. Te nadeszły za to, gdy na trybunach pojawił się transparent skierowany do litwinów, który celnie i dotkliwie uderzał w adresatów i ich postawy, zarówno w stosunku do nas tydzień wcześniej w Wilnie jak i w kontekście ogólnym, ich stosunku do Polaków na Litwie.

POlityczna akcja sparaliżowała wiele kibicowskich działań, a także sporo zamieszała w relacjach klub - kibice. To było główne źródło szaro-burej jesieni w naszym wykonaniu. Podczas wcześniejszych sezonów dotykały nas represje przedeurowe, głównie po feralnej wyprawie na finał Pucharu Polski w Bydgoszczy w wyniku których dużo meczów i wyjazdów spędziliśmy protestując. Poza tym nawarstwił się szereg innych pomniejszych problemów, które niekoniecznie chcemy roztrząsać, a które co naturalne się zdarzają, a także które da się wspólnym wysiłkiem naprawić. Można dalej to rozkminiać i popadać w coraz większą depresję, ale idzie wiosna, więc pora na odmulenie! Po tym drugim już wstępie czas na subiektywny Pyrusowy wybór naszych kibolskich hitów począwszy od sezonu 2011/12 aż do dziś.

11. Lubiński tryptyk wyjazdowy: 5.08.2011 - sezon 2011/12, 19.10.2012 - sezon 2012/13 i 4.08.2013 - sezon2013/14

Nasze lubińskie wypady zawsze są bardzo udane. Dotyczyło to zarówno starego stadionu jak i nowego, który być może swoją architekturą pomaga w utrzymaniu odpowiedniego poziomu dopingu. W określonych wcześniej ramach czasowych odwiedziliśmy Lubin trzykrotnie. Pierwszy raz podczas protestu na jesieni 2011, kiedy stawiliśmy się w 1500 osób, wszyscy ubrani na czarno. Wywiesiliśmy też stosowny transparent skierowany do głównego winowajcy kibicowskich represji, a pod koniec meczu ruszyliśmy z mega konkretnym dopingiem.

Druga wizyta odbyła się na zakazie, za piro w Gdańsku we wcześniejszej kolejce (patrz: kolejne, 10. miejsce naszego zestawienia). Mimo ograniczeń stawiliśmy się w Lubinie w 1000 osób. Wówczas debiut miała przyśpiewka "Fanatyczny doping", która już nigdy później nie wyszła tak konkretnie jak tamtego październikowego wieczoru w Lubinie.

Ostatnia nasza wizyta na Dolnym Śląsku także była bardzo dobra pod kibicowskim względem. Tradycyjnie dobra liczba - 1900 głów - tradycyjnie świetny doping, transparent dla bohaterów Powstania Warszawskiego, urodzinowy prezent dla OCB od UL' 01, a także race nad jedyną naszą flagą (Kibolski Klub Sportowy) na tym wyjeździe.

 

10. Lechia Gdańsk, wyjazd 30.09.2012 - sezon 2012/13

Nasza druga wizyta na nowym gdańskim stadionie, którą postanowiliśmy uczcić odpalając piro jako pierwsi goście w Polsce na tym obiekcie, do oprawy "Nowe stadiony stare zasady". W Gdańsku wraz ze zgodami było nas tego dnia 2030. Poza tym prowadzimy bardzo dobry doping i ogólnie rzecz biorąc zaliczamy kozacki wyjazd, łącznie z powrotem, kiedy "kibolski pociąg widmo" przetoczył się przez pół Polski. Na tym meczu kręcony był także teledysk do kawałka "Setki kilometrów" z płyty "Definicja Kibol".

 

 

9. Olimpia Grudziądz, Puchar Polski, wyjazd 12.08.2012 - sezon 2012/13

Wyjazd wakacyjny, w okresie poeurowym kiedy nie do końca wiadomo było czy represje ustaną czy wzorem innych państw dotkniętych klęską wielkiego turnieju przybiorą na sile. Z wyjazdu-niewiadomej zrobił się całkiem klimatyczny wypad, z dobrym jak na liczbę (550) i warunki dopingiem, a także specyficzną zabawą - rywalizacją między sektorami na wszelkie rodzaje kibolskiego rzemiosła, "grudziądzkie kule ogniste" i innymi atrakcjami.

8. Korona Kielce, dom 4.06.2013 - sezon 2012/13 

Ostatni mecz zeszłego sezonu, ale przede wszystkim ostatni występ dwóch naszych legend - Piotra Reissa i Ivana Djurdevicia. Spora frekwencja, szczelnie wypełniony Kocioł i bardzo dobry doping. Niezapomniane szaleństwo i wspaniała radość Djuki po strzelonym przezeń golu, prowadzenie dopingu przez obydwu bohaterów tego dnia, ich zabawa z piro, pożegnalna sektorówka dla Rejsika i trans dla Ivana i ogólna wspaniała atmosfera tego meczu. Dawno nie było też spotkania, po którym Kocioł nie opustoszał przez dobrą godzinę po ostatnim gwizdku.

 

 

 7. Śląsk Wrocław, wyjazd 31.05.2012 2012/13

Wyjazdowe pożegnanie z zeszłym sezonem uczczone zostało przez nas odpowiednią oprawą. Sektorówka z motywem z flagi "Kolejorz" do tego tranparenty "To jest hardcore - krzyki nam rozrywają gardło!" i oczywiście hurtowa ilość piro, które płonęło właściwie od końca pierwszej połowy aż do ostatniego gwizdka. Spłonęła także skrojona dawniej flaga malinowych "Oleśnica". Poza oprawą oczywiście mega korba w dopingu + jednakowe koszulki z motywem z oprawy. Na minus problemy przy wchodzeniu na sektor i powinięcia kilku osób.

6. Europejskie wyjazdowe boje: Grunwald Wilno 1.08.2013 - sezon 2013/14 i AIK Solna 2.08.2012 - sezon 2012/13

2 europejskie wyjazdy, które oddzielał niemal równy rok kalendarzowy. Szwecja to sporo historii przed i pomeczowych na ulicach miasta, a także bardzo dobry doping i piro na sektorze.

Wilno z kolei było wyjazdem głośnym medialnie, a także symbolicznym w wiadomym kontekście. Medialne pierdolenie i histeria wszelkich służb głównie litewskich oczywiście były bezcelowe. Nie chcieli nas wpuścić w ogóle na teren Litwy - wjechaliśmy niemal w komplecie, bilety, których miało dla nas nie być także jakoś wpadły nam w ręce, a przewidywanej hekatomby i spalenia miasta nie zarejestrowano.

Coś tam drobnego działo się na mieście przed i po meczu, ale przede wszystkim odbył się nasz przemarsz z właściwym dla tej ziemi, polskim hymnem odśpiewanym pod Ostrą Bramą. Mecz to spora ilość bluzgów, a także dobry doping i piro na naszym sektorze.

Ogólnie zaprezentowaliśmy się konkretnie jako kibice Kolejorza, a także jako Polacy, w tym szczególnym dla nas mieście. Wyjazd okupiony niestety kilkunastoma drobnymi problemami z służbami, a także zniszczeniem aut przez litwusów.

5. Lechia Gdańsk, dom 15.04.2012 - sezon 2011/12

Gorący okres przedeurowy, podczas którego kibolska Polska postanowiła bawić się w najlepsze. W kwietniowych i majowych kolejkach piro płonęło hurtowo na wielu stadionach. Nie próżnowaliśmy także my, a oprawą odnieśliśmy się do nadchodzącej gorączki i wszędobylskiego bólu dupy z powodu zagrożenia dla "epokowego turnieju w historii Polski", który mieliśmy niby zamiar zepsuć.

Transparenty o treści: "Lubimy ryzyko i ostro gramy - bandy Kiboli bójcie się chamy" były dopełnieniem sektorówki z ulepszonym logiem nadchodzącej imprezy. Do tego oczywiście odpaliliśmy pirotechnikę. Poza tym bardzo dobry doping i zabawa trwały w Kotle przez cały mecz.

4. Legia Warszawa, wyjazd 21.04.2012 - sezon 2011/12

Po naszej pierwszej wizycie na "Guantanamo" i powitalnej oprawie oraz pirotechnicznym rozdziewiczeniu obiektu niewielu spodziewało się, że kolejne nasze wizyty zdołają ją przebić. "Siemano Guantanamo" owszem do dziś jest naszym subiektywnym zdaniem jedną z topowych opraw wyjazdowych w skali ogólnopolskiej, ale wyjazd z kwietnia 2012 również był mega konkretny.

 Tym razem stawiliśmy się bez szczególnej oprawy (w rozumieniu sektorówek/transparentów), ale mieliśmy ze sobą balony, stroboskopy i ognie wrocławskie, które płonęły niemal cały mecz. Całe spotkanie prowadziliśmy też nasz najlepszy wyjazdowy doping w ostatnich sezonach, niektórzy mówili, że najlepszy od meczu z Grasshoppers Zurich w St. Gallen (sierpień 2008).

 Nasz śpiew najcelniej ocenili sami legioniści, w ich relacji kibicowskiej dostaliśmy najwyższą ocenę (9,5/10) spośród wszystkich ekip które stawiły się w sektorze gości na Ł3. Wyjazd miał też tło polityczne, przez długi czas trwały przepychanki i wojenka na formalności. Milicja i władze nie chciały nas widzieć tego dnia w Warszawie, jednak kibolski upór i zdrowy rozsądek zwyciężyły.

3. GTS Wisła Kraków, dom 4.05.2013 - sezon 2012/13

Ostatnia prosta zeszłego sezonu. Mecz z GTSem rozpoczął mocne zakończenie rundy wiosennej 2013 i tym samym znalazł się w naszym zestawieniu na podium. Frekwencja, nabity Kocioł, bardzo dobry doping - to wszystko oczywiście też na tym meczu było. Oprawa z piro, która trzeba przyznać nie wyszła tak jak planowano, aczkolwiek nie była też powodem do wstydu.

 

 

 Wszystko to jednak zeszło na dalszy plan, bo podczas tego meczu jedna z flag przyjezdnych, konkretnie należąca do grupy "Nieobliczalni" zmieniła właściciela i do góry kołami zawisła w Kotle. Zdobycie fany w takich okolicznościach i czasach podczas trwającego meczu było nie lada wyczynem. Mimo płaczów milicjantów wszystko odbyło się honorowo i według zdrowych kibolskich zasad. GTS rozpoczął małą demolkę sektora, zaś my do końca meczu bawiliśmy się na tyle dobrze, że doping był jednym z najgłośniejszych w historii nowego Kotła. Spontaniczność i "nieobliczalność" wydarzeń podczas tego meczu zapisała go w historii już na stałe.

 

 

2. Zagłębie Lubin, dom 12.12.2011 - sezon 2011/12

Po smutnej, protestowej rundzie przyszedł czas na pożegnanie z trybunami w roku 2011. Nastroje były wówczas bardzo ponure, niektórzy wieszczyli, że to pożegnanie z meczami aż do Euro, a być może moment zwrotny w historii i w pewnym sensie koniec ruchu kibicowskiego w Polsce w ówczesnym kształcie. Mimo to postanowiliśmy pożegnać ten rok godnie.

 

 Wreszcie ujrzała światło dzienne oprawa przygotowywana już rok wcześniej i dwukrotnie niszczona przez zalany magazyn i inne przygody, które zapewnił budujący się na Euro moloch.

 

 Odwracane pasy materiału z napisem "Szlachecki obyczaj - Chaos podsycaj" i sektorówka ze "Szlachcicem", race odpalane do obydwu części oprawy, a potem tytułowy chaos, w wyniku którego przerwano mecz były godnym pożegnaniem i wynagrodzeniem dla fanatyków ubogiej kibicowsko rundy. Prezentacja została też wybrana najlepszą Choreo jesieni 2011.

 

1. Śląsk Wrocław, dom 30.11.2012 - sezon 2012/13

Czas na nasz TOP 1. Mecz odbywający się w trochę podobnych okolicznościach co ten z miejsca drugiego. Rozgrywany był niemal równo rok po spotkaniu z Zagłębiem. Na ten mecz obydwie nasze grupy ultras przygotowały swoje jubileuszowe oprawy. W przypadku e-Lecha '02, oprawa była na 10-lecie. W przypadku Ultras Lech '01 oprawa wypadała 11 lat po założeniu grupy, a przekładana była z różnych powodów. Ostatecznie wszystko wyszło mega godnie, czego dowodem jest umieszczenie tego meczu na szczycie naszego zestawienia. Właściwie cała druga połowa to jedna wielka oprawa, prezentowana 45 minut, a nawet trochę dłużej, bo mecz z powodu zadymienia został przerwany. Wszystko odbyło się chronologicznie - najpierw UL '01: 3 transparenty, flagi na kijach, pasy materiału, 2 sektorówki, race białe i czerwone, ognie wrocławskie, stroboskopy, świece dymne, wszystko w ilości kilkudziesięciu sztuk.

 Później przyszedł czas na młodszą o rok grupę. 2 wielkie transparenty i przykrywająca całą II trybunę sektorówka. Podczas rozkładania górnego transa problemy zaczęli robić stewardzi, którzy od dłuższego czasu swoją nadgorliwością grali na nerwach kibiców. Te jak wiadomo nie są ze stali i w momencie gdy trans został prawie zniszczony, kibolska cierpliwość się wyczerpała. Po krótkiej lekcji udzielonej "odblaskowej chmarze"w końcu udało się doprowadzić do ładu górny trans, a pod sektorówką zapłonęły stroboskopy i białe race.

 

 Z powodu powiewów wiatru i swojego ciężaru sektorówka wisiała nieco krócej niż planowano, ale tak czy tak po jej zerwaniu planowo zapłonęła na całej trybunie prawdopodobnie największa ilość pirotechniki odpalanej do oprawy w naszej kibicowskiej historii. Świece dymne, stroboskopy, ognie wrocławskie i dziesiątki rac płonęły do końca meczu, który z pewnością zasługuje na 1. miejsce w naszym rankingu.

 

 ***

 Jak widać na naszych trybunach w Poznaniu i na wyjazdach nie było w ostatnich trudnych sezonach tak źle. Nie oznacza to, że w wielu aspektach zaliczyliśmy spory regres i finalnie wśród wielu panuje przekonanie, że wpadliśmy w dołek. Powyżej widnieje kilkanaście dowodów na to, że można, a kibicowska forma to sinusoida. Sztuką jest utrzymać się na szczycie, ale sztuką jest też podnosić się z dołków.

 

Dobrych momentów było z resztą więcej, aczkolwiek te mieszczące się w powyższych 11. punktach były absolutnie najprzyjemniejsze. Ale można przecież wymienić dobrą wyprawę na Łazienkowską w zeszłym sezonie, oprawę "Ultras" na meczu z Widzewem, wielką oprawę "Sława Wielkiemu Lechowi" na meczu z Polonią (wiosna 2012, Choreo kwietnia 2012), oprawę zgodową Lech&KSZO na dobrym kibolsko meczu z Pogonią u siebie, mecz z Legią w Poznaniu i akcję "oldschool", kilka przemarszów przed meczami, kilka klimatycznych spotkań DWL w klimacie futbolu amatorskiego, sporą aktywność patriotyczną z Marszami Niepodległości na czele, gdzie byliśmy jedną z topowych ekip, a także kilka konkretnych meczów bez szczególnych wydarzeń ale z dobrym dopingiem jak ten w tym sezonie z Zawiszą. Było też więcej dobrych wyjazdów jak Szczecin rok temu i Stevie Wonder, albo gorsza strona Błoń, gdzie trzeba było się dobrze rozglądać z powodu ciągłego zamieszania przy pleksi.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Niech te przypomniane tutaj najlepsze momenty pobudzą wszystkich do działania i wleją trochę werwy przed nadchodzącą wiosną. Ta już nie zapowiada się ciekawie - głównie z powodu nikłej liczby wyjazdów. Tym bardziej musimy wszyscy się wysilić żeby powalczyć o piękne chwile i wspomnienia z tej rundy. Czasem wystarczy do tego konkretny doping, czasem musi być to sporych rozmiarów oprawa, czasem jak na pamiętnym meczu z GTSem musi to być "nieobliczalna" akcja. Tak czy tak, każdy przychodzący do Kotła i każdy jadący na wyjazd kibol musi brać odpowiedzialność za to co reprezentujemy sobą jako ekipa Kolejorza.