Pucharowe rozkminki 2015/16, faza grupowa Ligi Europy: CF Os „Belenenses”

Po niemal pięciu latach powrócimy w drodze za Kolejorzem do Portugalii. W 2011 roku portugalskie słońce osłodziło nam mroźne lutowe dni, teraz spędzimy kilka dni nad Oceanem Atlantyckim w końcówce listopada.

Kolejorz w swojej historii trzykrotnie wizytował Półwysep Iberyjski. Dwa razy była to Hiszpania i mecze z Athletic Bilbao (sezon 1983/84) oraz Barceloną (1988/89), a raz Portugalia i dwumecz z SC Braga (sezon 2010/11). Pod koniec listopada znów zagramy w tym drugim kraju. Naszym przeciwnikiem w grupie jest bowiem:

CF Os „Belenenses”

Pierwszy mecz rozegrany został przy Bułgarskiej, 17 września, zaś rewanż odbędzie się w Lizbonie, 26 listopada o g. 19:00.

Zbiórka pod Pomnikiem Odkrywców (Padrão dos Descobrimentos) o g.16:30.

Oczywiście wyjazdowe informacje, jedyne oficjalne, pewne i sprawdzone, będą podawane w wątku wyjazdowym na forum. Otrzymaliśmy od Portugalczyków bilety w cenie 15 euro. Tymczasem my zapraszamy na tradycyjną przedwyjazdową rozkminkę, czyli co zabrać, jak jechać, co zobaczyć, zwiedzać, jeść i w ogóle.

Dojazd

Od Lizbony, stolicy Portugalii, na której przedmieściach będziemy grać dzieli nas około 3100 kilometrów. Trasa jadąc ciągiem zajmuje niemal 30 godzin podróży samochodem. To oczywiście mało realne zrobić ją na raz, ale dokładając noclegi na pewno jest to bardzo fajna opcja na europejskiego tripa i przygodę. Wiąże się to jednak z koniecznością posiadania dwóch tygodni wolnego czasu i oczywiście większych zasobów bejmów. Szczęśliwi ci co mogą sobie na to pozwolić. Opcja jednak nie jest taka znowu osobliwa, takie tripy to dość popularna sprawa, można zwiedzić pół kontynentu, trasa prowadzi między innymi przez kraje Beneluxu, Francję z Paryżem i Akwitanią (Bordeaux) na czele, oraz przez północno-środkową Hiszpanię z przecięciem Pirenejów i Kraju Basków aż do dalekiej Portugalii. Jesteśmy ciekawi czy znajdą się pozytywni wariaci, którzy porwą się na taką przygodę, my póki co schodzimy na ziemię i napiszemy o opcji nudniejszej, ale zdecydowanie bardziej oczywistej, czyli lotniczej. Połączeń, podobnie jak w przypadku Florencji, jest wuchta, kombinacji jeszcze więcej. Teraz już jest dość późno, ale wspaniałe okazje tanich lotów można było dorwać z Berlina, Paryża oraz Londynu. Rekordziści wyłapali loty w obydwie strony w przedziale 200-300 złotych. W Portugalii, jeśli ktoś doleci na przykład do Porto, też warto rozważyć opcję powietrzną, samoloty do Lizbony latają już za około 10 euro, co jest opcją dużo tańszą niż na przykład pociągi. To chyba wszystko jak chodzi o dojazd, jakby ktoś porwał się na szaloną opcję numer jeden – jesteśmy bardzo zainteresowani relacją z podróży.

Miasto

Jak wszyscy wiemy zagramy w Lizbonie. Stolica Portugalii to temat na osobny artykuł, ale postaramy się ją trochę przybliżyć. Najpierw jednak skupimy się na szczegółach, a te są takie, Belenenses - Lech zapowiedź miasto (1)że mecz odbędzie się w pewnej zasłużonej i przepięknej dzielnicy stolicy Portugalii, czyli Belém. Pełna nazwa tej freguesii (dzielnica po portugalsku) to Santa Maria de Belém, ale w praktyce używa się tylko ostatniego członu. Jak nietrudno skumać, od tej nazwy pochodzi także nazwa klubu z którym gramy.

Belém położone jest przepięknie – przy samym ujściu rzeki Tag do Oceanu Atlantyckiego. Miejsce to znajduje się około 6 kilometrów od centrum stolicy, a w złotych czasach Portugalii było jednym z ważniejszych w kraju. Te złote czasy to oczywiście lata panowania białych ludzi nad światem i era kolonizacji, w której prym wiódł właśnie naród żeglarzy. Belém było wówczas głównym portem skąd wypływały wyprawy, a najważniejszą odprawioną z tego miejsca była ta pod wodzą słynnego Vasco da Gamy, która w 1497 roku dotarła do Indii. Słynny odkrywca pochowany został z resztą na terenie dzielnicy – w Klasztorze Hieronimitów (Mosteiro dos Jerónimos), gdzie leżą także inni zasłużeni Portugalczycy.

Belenenses - Lech zapowiedź miasto (12)

Sam klasztor wzniesiono z reszta z okazji sukcesu VdG i odkryciu drogi morskiej do Azji. W Belém znajdziemy także Wieżę… Belém, która znajduje się w wielu folderach i na pocztówkach reklamujących Lizbonę jak i cały kraj. Wieża ta znajduje się u wejścia do portu, ciekawostką jest, że kiedyś znajdowała się na lewym brzegu Tagu, a dziś stoi po prawej stronie rzeki. Stało się tak w wyniku trzęsienia ziemi w połowie XVIII wieku.

Belenenses - Lech zapowiedź miasto (2)

Wspomniane dwie budowle znajdują się tez na liście UNESCO. Poza tym w Belém znajdziemy Pałac… Belém, w którym urzęduje prezydent Portugalii, a także Pasteis de… Belém, czyli najbardziej znane portugalskie ciasteczka. Poza tym można napawać się niesamowitymi widokami na ujście Tagu, wybrzeże i centrum stolicy.

Belenenses - Lech zapowiedź miasto (5)

Co do samej Lizbony, to co tu dużo mówić. Stolica Portugalii i absolutne centrum polityczne, kulturalne i ekonomiczne kraju. Samo miasto zamieszkuje nieco ponad pół miliona ludzi, ale licząc je jako metropolię znajdziemy tam ich prawie 3 miliony. Lizbona ma tez status metropolii o znaczeniu globalnym. Miasto posiada bogatą historię, znaczny rozwój przeżyło oczywiście dzięki czasom kolonialnym. Lizbona została też dwukrotnie bardzo poważnie zniszczona w wyniku trzęsień ziemi – w połowie XVI i XVIII wieku. To drugie, wspomniane również powyżej pochłonęło ponad 60 tysięcy ofiar i zniszczyło sporą część miasta.

Belenenses - Lech zapowiedź miasto (4)

W Lizbonie poza terenami nabrzeża i nadrzecznymi możemy znaleźć wiele ciekawych budowli i zabytków, na czele z Zamkiem Św. Jerzego (Castelo de São Jorge) skąd rozpościera się ponoć najlepszy widok na miasto, Katedrę Najświętszej Maryi Panny (Sé de Lisboa), Pomnik Odkrywców (Padrão dos Descobrimentos), wspomnianą Wieżę Belém, Klasztor Hieronimitów, czy też Kościół św. Antoniego (Igreja de Santo António). Miłośnicy nocnego życia obowiązkowo muszą zawitać do dzielnicy Bairro Alto, która podobno nigdy nie zasypia, trzeba tam jednak uważać na ceny.

Po Lizbonie warto podróżować metrem, jest to zdecydowanie najwygodniejszy i najlepszy środek transportu. Ze względu na walory turystyczne warto za to sprawdzić słynny tramwaj numer 28.

Belenenses - Lech zapowiedź miasto (7)

Lizbona to także stolica sportowa kraju, nasi rywale wypadają skromniutko na tle wielkich lokalnych rywali: Sportingu CP i SL Benfiki. Przedstawiać ich chyba nikomu nie trzeba.

Jednym słowem jest co robić i gdzie pójść. Jak chodzi o ceny to raczej jest dość przystępnie, chociaż w knajpach będzie pewnie drożej niż u nas. Co do jedzenia to sami już nie możemy się doczekać smaku zimnego piwa SuperBock w szklanych 1,5-litrowych, butlach i portugalskiego specjału, znanego pod nazwą Francesinha. Jest to wyśmienita potrawa, składająca się w zasadzie z… wszystkiego. Danie ma różne odmiany, ale klasyczna Francesinha powinna zawierać: chleb, szynkę, kotlet, kiełbaski, sadzone jajko, a wszystko to zalane sosem piwnym lub winnym i zapieczone w żółtym serze. Do tego oczywiście frytki i wspomniane piwo.

KlubBelenenses - Lech zapowiedź miasto (14)

Clube de Futebol Os Belenenses, bo taką nasi rywale mają nazwę, powstał w 1919 roku. Nasi przeciwnicy są na lokalnym podwórku dość utytułowani, jednak sławą cieszyli się raczej w przeszłości. Są czterokrotnym Mistrzem Portugalii (sezony: 1926/27, 1928/29, 1932/33, 1945/46), jednak trzy tytuły zdobyli przed II wojną światową. Poza tym trzykrotnie wygrali krajowy puchar (sezony: 1941/42, 1959/60 i 1988/89), a także dwukrotnie wygrali rywalizację na portugalskim zapleczu i 6 razy zostali Mistrzem Lizbony. Belenenses ma też na koncie skromny laur w rozgrywkach międzynarodowych – w roku 1975 wygrali Puchar Intertoto. Nasi rywale mają dwa przydomki: O Belém i Azuis do Restelo

Oficjalna strona klubu

 

Stadion

Obiekt nosi nazwę Estádio do Restelo i jest położony w centralnym punkcie dzielnicy, nieopodal wspomnianego Klasztoru Hieronimitów. Stadion został otwarty spotkaniem ze Sportingiem CP 23 września 1956 roku. Kilka dni później odbył się pierwszy mecz przy sztucznym oświetleniu, a przeciwnikiem O Belém było francuskie Reims. Estádio do Restelo ma 25 tysięcy krzesełek, jednak kiedyś mieścił 44 tysiące osób, zaś rekord padł w 1975 roku kiedy na meczu z Benficą obiekt wypełnił się 60 tysiącami kibiców.

Belenenses - Lech zapowiedź stadion (5)

Obiekt położony jest bardzo ciekawie. Ma owalny kształt, trybuny od boiska oddziela bieżnia. 3/4 stadionu jest zadaszone i zbudowane jednolicie, zaś trybunę za jedną z bramek stanowi niski łuczek, znany bardziej z polskich starych aren. Można jednak odnieść wrażenie, że to celowy zabieg architektów, bo dzięki temu że trybuna jest tak niska, z pozostałych rozpościera się cudowny widok na ujście Tagu. Niewątpliwie czeka nas mecz na stadionie, który jeśli chodzi o położenie plasuje się w czołówce kiedykolwiek przez nas odwiedzonych aren.

Belenenses - Lech zapowiedź stadion (9)

Sektor gości znajduje się na łuku, w części zadaszonej, możemy więc szykować się na wspaniały widok przed sobą, ale także korzystne warunki do dopingowania. Sektor znajduje się na górnym piętrze, więc możemy liczyć na niezłą akustykę.

Belenenses - Lech zapowiedź stadion (2)

Na stadion dojechać można tramwajem linii 15 (kierunek Algés), przystanek oczywiście Belém. Tramwaje kursują z historycznego centrum stolicy, wsiąść w nie można na Praça Figueira lub Praça Comércio, podróż trwa około 25 minut.

Adres:

KibiceBelenenses - Lech zapowiedź kibice (3)

Zorganizowany ruch kibicowski istnieje na trybunach O Belém od roku 1984. Wtedy to, w złotym okresie dla portugalskiej sceny kibicowskiej, powstała grupa Fúria Azul. Była to jedna z pierwszych takich grup w kraju, mocno angażowała się i miała wpływ na życie klubu i oczywiście robiła swoje na trybunach. FA działa tak do dziś, oczywiście w innych okolicznościach i realiach, jednak kibice mają dalej swojego przedstawiciela w zarządzie klubu, a sama grupa, którą w Polsce raczej zakwalifikowalibyśmy jako rodzaj stowarzyszenia ma ponad 500 członków. Kibice mają dobre stosunki, tudzież zgody z Mancha Negra (Académica Coimbra), Alma Sagueirista (SC Salgueiros) oraz EintrachFreaks (Eintracht Frankfurt).

Belenenses - Lech zapowiedź kibice (9)

Lata 80-te to czas rozwoju portugalskiej sceny ultras, kiedy kolejne ekipy tworzyły aktywnie działające grupy kibicowskie, czerpiące mocno ze stylu włoskiego. Z czasem portugalscy kibice wyrobili sobie uznaną markę, tworząc ciekawe choreografie, a także bardzo przyjemnie i melodyjnie dopingując. Ciekawie było tez w aspektach chuligańskich. W XXI wieku jak wszędzie na portugalskie stadiony zaczął jednak wkraczać modern football. Euro 2004, a potem rok 2007, kiedy federacja wprowadziła obowiązek rejestracji grup kibicowskich. Rozporządzenie pod nazwą Conselho Nacional do Desporto, zepsuło i zniszczyło praktycznie portugalski świat kibicowski. Grupy, które nie poszły na układy i nie wpisały się do rejestru były tępione, wyrzucane ze stadionów, nie mogły wieszać flag, wnosić jakichkolwiek elementów pomocnych w prowadzeniu dopingu, stały się łatwym celem dla milicji, która mogła bez problemów je rozpracować lub bezpośrednio pacyfikować na meczach. W kibicowskim światku doszło też do rozłamu, kolejne ekipy szły na układy i postanawiały wpisać się do oficjalnego rejestru. Nastąpił mocny podział, bo oficjalne grupy mogły liczyć ze strony klubu na dofinansowania opraw, a także wszelkie udogodnienia, co sprawiało, że prezentowały one imponujące oprawy i prowadziły swoją działalność, ale przez te ekipy, które nie poszły na układy ci „oficjalni” są uznani za wiarołomców, zdrajców i ludzi bez honoru. Pierwsza na współprace poszła grupa Torcida Verde ze Sportingu, a potem przyszedł czas na FC Porto i inne kluby. Nie ugięła się Benfica, Académica, parę mniejszych ekipek i właśnie Belenenses.

Belenenses - Lech zapowiedź kibice (4)

Strona kibicowska

Strona na facebooku

Będąc w Lizbonie o wiele więcej atrakcji może nas za to czekać ze strony Benfiki i Sportingu. Obydwie ekipy zazwyczaj chętnie szukają pozaboiskowych atrakcji, nie stronią też od sięgania po wszelkie środki z używaniem sprzętu włącznie.

Niemiły bonus

Niestety ten sielankowy opis pięknej i ciekawej Portugalii musimy na koniec, ku przestrodze, trochę zmącić. Podobnie było z resztą 5 lat temu w Bradze, kiedy przyjemny wyjazd na pełnym chillu, przed meczem zamienił się w piekło. Mowa oczywiście o „tych co zawsze”, którzy w Portugalii dają wyjątkowo się we znaki kibicowskiej braci. W Bradze zaczęło się na pochodzie, kiedy po licznych prowokacjach i zaczepkach miejscowa milicja została pogoniona i poczęstowana kamieniami. Niestety pod stadionem, gdzie czekały posiłki nastąpił brutalny rewanż. Niby dla nas kiboli to nic nowego i nie piszemy tego w celu przestraszenia kogokolwiek, jednak po pierwsze – portugalska psiarnia to wyjątkowo zwyrodniałe skurwysyny, a po drugie, nasz incydent w Bradze to można by rzec ich chleb powszedni. Identyczną pacyfikację przeżyli legioniści, na wyjeździe do Lizbony, tutaj fragmenty  z ich relacji (zamieszczona w serwisie legionisci.com, 24.02.2012):

Na placyku przy metrze zbierały się kolejne setki legionistów, ale opuszczenie placu było niemożliwe – pilnowała tego policja. Ta nie była skora do żadnych dyskusji z kibicami. Gdy coś im nie pasowało, byli agresywni – jakby byli na lekcjach w Bukareszcie. Wiele osób odczuło na własnej skórze siłę policyjnych pał, którymi policjanci machali jak oszalałe zwierzęta.[…] Na schodach prowadzących ze stadionu na ulicę agresywni policjanci znów musieli leczyć pałami swoje kompleksy. W trakcie całego wyjazdu kilkadziesiąt osób zostało mocno pobitych przez furiatów w mundurach w stylu robocopa. Niestety kilkanaście osób powinięto.

Niemiłe przeżycia mieli także Irlandczycy na meczu kadry, a ostatnio głośno było o portugalskich psach po mistrzowskiej fecie Benfiki, gdy mendy skatowały za nic ojca, który po prostu szedł w dodatku będąc z synem. Wyjątkowa brutalność milicji to także niestety codzienność dla portugalskich kibiców. Po prostu warto przygotować się na niemiłe przyjęcie i wszelkie odmiany kurestwa oraz wymyślne zagrywki – pałowanie odwróconymi pałkami, wpuszczanie w tłum psów bez kagańców i inne „atrakcje”.