Pucharowe rozkminki 2015/16, IV runda eliminacji Ligi Europy: Videoton FC Fehérvár

Nie udało się z Ligą Mistrzów, ale mamy jeszcze szansę na pucharową jesień w Europie. Poznaliśmy niedawno rywala w IV rundzie eliminacji Ligi Europy.

Nie wszyscy zdążyli wrócić z Bazylei, a już trzeba było sprawdzać kogo wylosował nam Łysy, tym razem w "pucharze pocieszenia". Trafiliśmy bardzo dobrze, bo jedziemy na Węgry, a konkretniej do miasta Székesfehérvár na pojedynek z miejscowym Videotonem. Jest to tak jak my mistrz swojego kraju, który poległ w eliminacjach Ligi Mistrzów. Jednym słowem doszedł nam trzeci tego lata europejski wyjazd, który dopełni komplet wrażeń. Najpierw gorące i dzikie Bałkany, potem wyrachowana, zachodnia Szwajcaria, a teraz bratnie nam państwo i mecz w niedalekiej odległości od cudownego Jeziora Balaton. Ręce zacierają na pewno też skurwysyny z UEFA, bo to kolejna szansa na wydojenie z nas kasy, a że piłkarsko mamy loteryjne szanse na awans to może i krawaciarze będą nas drenować aż do zimy. Kary sypią się na nas ostro, po historii z flagą Legionu Piła, przyszła pora na 40 tysięcy jewro za oprawę na meczu z Basel u siebie, a teraz lewacy i inne psy zacierają ręce na decyzję po okrzykach Piła Biała Siła! zarejestrowanych na wyjeździe w Szwajcarii.

Mimo to jeździć trzeba i wbrew wszystkim kurwom sławić i promować nasz kibolski, poznański styl. Szablonowo postaramy się przedstawić naszego rywala, czyli:

Videoton FC Fehérvár

Pierwszy mecz w Poznaniu, 20 sierpnia, o godzinie 21:00, rewanż 27 sierpnia o 19:00 (zmiana!) w Székesfehérvár

My oczywiście zajmiemy się solą kibicowskiego życia, czyli kwestią wyjazdu. Dostaliśmy zaledwie 590 biletów, w cenie 10 euro.

Opcje transportowe

Tutaj standardowo nie będziemy się wielce rozpisywać, tym bardziej że sprawa jest bardzo prosta. Trasa z centrum Poznania pod stadion Videotonu wynosi w zależności od różnych wariantów od 742 do 865 kilometrów. Szacunkowy czas to od 9 do 10 godzin w przypadku aut. Przejeżdżać będziemy przez Czechy lub Słowację, w każdym z tych państw oraz oczywiście na Węgrzech trzeba zakupić winietę na przejazd.

W kraju Pepików ta "przyjemność" kosztuje 62,50 złotych i jest ważna przez 10 dni. Pamiętać należy o prawidłowym jej wypełnieniu - niezmywalnym długopisem numeru rejestracyjnego auta w dwóch miejscach na winiecie: na odwrocie mniejszego elementu winiety czeskiej w prostokątnej ramce, oraz na przodzie większego elementu. Mniejszy odcinek odcinamy i zachowujemy go, zaś większy element winiety przyklejamy w prawym dolnym rogu przedniej szyby samochodu, patrząc oczywiście od strony wewnętrznej pojazdu - czyli mniej więcej w okolicach naklejki z numerem rejestracyjnym pojazdu. Na szybie nie powinny znajdować się stare czeskie winiety, tylko ta jedna, aktualna.

Jak ktoś wybierze trasę przez Słowację, to tam 10-dniowa winieta kosztuje 55,50 złotych. Instrukcja jest taka sama jak w Czechach z tą różnicą, że należy nakleić winietę (zgodnie z instrukcją na jej tylnej stronie) w prawym górnym rogu przedniej szyby samochodu, oczywiście od strony wewnętrznej. Podobnie jak i sąsiadów, nie warto mieć na szybie starych winiet.

Chcąc korzystać z autostradami na Węgrzech musimy zaopatrzyć się w odpowiednią winietkę, z węgierskiego - matricę. 10-dniowa kosztuje 68,50 złotych. Winiety węgierskie w odróżnieniu od wszystkich innych sprzedawanych z Polsce winiet na zagraniczne autostrady, są to winiety elektroniczne (e-matrice). Zastąpiły one na Węgrzech tradycyjne winiety samoprzylepne. Winiety na Węgry występują w kilku odmianach, a najpopularniejsze z nich to winiety 10-dniowe oraz miesięczne. Niestety od 2011 roku nie ma już możliwości zakupu winiety węgierskiej 4-dniowej - zostały one całkowicie wycofane ze sprzedaży. Przy zakupie winietki na Węgry konieczne jest podanie numeru rejestracyjnego konkretnego pojazdu, którym będziemy podróżować. Numer ten wprowadzany jest bezpośrednio do węgierskiego systemu opłat autostradowych i na jego podstawie generowana jest każdorazowo unikalna winieta na konkretny pojazd i na konkretny okres czasu. Klienci otrzymują e-matricę w formie wydrukowanego i opieczętowanego potwierdzenia. Potwierdzenie takie kierujący zabiera ze sobą jako dowód zakupu e-winiety.

Poza opcją samochodową są oczywiście loty do Budapesztu, jeżdżą także pociągi, ale z racji łatwej dostępności drogi samochodowej nie będziemy się nad tymi opcjami pochylać.

Miasto

Székesfehérvár to najstarsze miasto na Węgrzech z wielkimi tradycjami i piękną historią. Liczy około 101 tysięcy mieszkańców, co daje mu dziesiąte miejsce w kraju naszych bratanków. Székesfehérvár (1)W XVI wieku na 145 lat dostało się co prawda pod panowanie turasów co zahamowało oczywiście jego rozwój, jednak później za panowania Austriaków przeżyło ponowny rozkwit. Wtedy zbudowano barokowe śródmieście, powstało też wiele innych budowli które nadały miastu charakter. Stało się ono ważnym ośrodkiem oświatowym i kulturalnym. Na początku XX wieku miasto nieco podupadło, a podczas II wojny światowej w wyniku nalotów alianckich zostało mocno zniszczone. Szczęśliwie śródmieście przetrwało je niemal nietknięte, ale oczywiście swoje trzy grosze po wojnie wpakowali komuniści, którzy wpadli na pomysł industrializacji miasta. Stało się ono ważnym ośrodkiem przemysłowym, a najbardziej znaną fabryką była ta produkująca kultowe i legendarne autobusy Ikarus, którymi jeździli mieszkańcy całego bloku wschodniego i które są widywane także w Polsce aż do dziś. Każdy szanujący się wyjazdowicz z pewnością jechał pojazdem z Székesfehérvár. Fabryka, choć już nie tak imponująca jak kiedyś, przetrwała do dziś, znajduje się niedaleko stadionu gdzie będziemy grać i nazywa się Ikarus Ipari Park Székesfehérvár. Na szczęście czerwonym nie udało się zatrzeć klimatu barokowego miasteczka, które urzeka odwiedzających także dzisiaj. Większość zakładów poupadała, ale podobnie jak w Polsce zaroiło się tam od zachodnich koncernów. W każdym razie jest gdzie połazić, sporo tam pięknych kościołów, wspomniane barokowe śródmieście, ruiny katedry, a także ratusz i zamek Boryego - egzotyczna budowla wznoszona przez zakręconego artystę według własnego pomysłu. Ciekawostkami dotyczącymi miasta naszego przeznaczenia jest to, że urodził się tutaj aktualny premier Węgier, Viktor Orbán, a także, że Székesfehérvár to spory ośrodek polonijny. Nasi rodacy mają tu nawet własny samorząd mniejszości polskiej. Pozostaje mieć nadzieję, że wzorem naszych rodaków w Norwegii nie zapałają do nas nagle sympatią jak właśnie Polacy we Fredrikstad kilka lat temu.

Székesfehérvár (2)

Co by jednak nie napisać o tym uroczym miasteczku to jest one słabą konkurencją dla położonego trochę ponad 30 kilometrów na zachód jeziora Balaton, największego na Węgrzech i w Europie Środkowej zbiornika słodkiej wody. Z języka węgierskiego nazwę można odczytywać jako jezioro błotne, zaś z łaciny i niemieckiego jako jezioro płytkie. Obydwie nazwy mają swoje uzasadnienie i widać to gołym okiem. Balaton jest bardzo płytki, są miejsca gdzie można przejść go niemal całego wszerz nie zanurzając się głębiej niż do pasa. Dno i brzegi sprawiają, że woda często jest mętna od piasku i błota. Jednak przy tym Balaton jest niesamowicie czysty, a woda przypomina tę z folderów reklamujących oceaniczne wyspy.

Balaton (2)

Woda latem ma temperaturę średnią w wysokości 23 stopni Celsjusza, więc z pewnością zachęca do kąpieli. Poza standardowym pluskaniem znajdziemy tam moc atrakcji, od wszelkich rodzajów sportów wodnych, po znane znad Bałtyku atrakcje na brzegu. Swoją drogą Węgrzy nazywają jezioro swoim, węgierskim morzem. Jest to tyleż uzasadnione, że faktycznie w kilku miejscach nie widać przeciwległego brzegu, także jezioro robi wrażenie swoimi rozmiarami. Generalnie północny brzeg Balatonu jest nieco spokojniejszy, zaś południowy bardziej imprezowy. Jedno jest pewne, na pewno wielu z nas tam zawita (świeża jest jeszcze w pamięci miejscowych nasza wizyta w drodze do Sarajewa) i z pewnością będzie czerpać z uroków tego cudownego jeziora.

Klub

Videoton swoją nazwę wziął od zakładów i fabryki odbiorników radiowych i telewizyjnych, które wybudowano w Székesfehérvár. Videoton Lech (1)Klub aż piętnastokrotnie zmieniał swą nazwę, jednak nie będziemy was i siebie zamęczać jej podawaniem, szczególnie, że często część jej stanowiła nazwa sponsora. Założony został w 1941 roku pod nazwą Vadásztölténygyári SK i ona niech nam wystarczy. Człon Fehérvár to zdrobnienie od nazwy miasta. Klub zdobył dwa mistrzostwa Węgier - w sezonie 2010/11 i w 2014/15. W sezonie 1975/76,  2009/10, 2011/12 i 2012/13 zdobył wicemistrzostwo Węgier, zaś w 1985 roku wystąpił w finale Pucharu UEFA, gdzie przegrał z Realem Madryt. Ciekawostką jest, ze klub jest oczkiem w głowie wspomnianego premiera Węgier Viktora Orbána.

Oficjalna strona klubu

Strona klubu na facebooku

Kibice

Zaczniemy od małej uwagi, którą powinniśmy sobie wziąc do serca przed wyjazdem na Węgry. Jeśli jest naród, który nas szanuje i ceni, a także jest nam wdzięczny to są to właśnie Węgrzy. Nasza wspólna historia jest niesamowita i przepiękna, a Madziarzy naprawdę są naszymi przyjaciółmi i charakternym narodem, podobnie jak my opierającym się współczesnym zagrożeniom typu multi-kulti i inne gównom. Warto o tym pamiętać i zachowywać się godnie i z odpowiednim szacunkiem do miejscowych w myśl hasła Polak Węgier - dwa bratanki. Oczywiście, kwestia przyjaźni naszych narodów nie dotyczy sfery klubowej. Węgierskie ekipy są przyjazne Polakom, swoje kontakty mają tam Śląsk, Pogoń, Legia i inne kluby, w tym Raków Częstochowa, który zapewne będzie obecny na obydwu meczach po stronie Videotonu. Dlatego zaznaczamy - kwestie narodowe swoją drogą, a kwestie klubowe swoją. W tych drugich nic się nie zmienia - orient i szacunek do swoich barw obowiązuje zawsze i wszędzie.

Videoton kibice (9)

Co do miejscowych to nie są raczej znaczącą ekipą, choć na pewno jedną z pierwszych działających na Węgrzech. Videoton kibice (10)Występują oni pod nazwą Red Blue Devils, a swoje początki mają w roku 1992. U siebie notują różne frekwencje, zazwyczaj na poziomie 3-4 tysięcy, czasem skaczącą do 5-6 lub 7-8 tysięcy na hitowych meczach, a tak traktowany jest pojedynek z nami. Młyn jest raczej mały, liczy zwykle około 200-500 kibiców. RBD nie są najbardziej aktywną grupą na Węgrzech jednak mają na swoim koncie trochę dobrych akcji. Kilka lat temu zaliczyli konkretny wyjazd do Mariboru, gdzie poszaleli i dali się we znaki miejscowym. Głównych rywali mają jednak na Węgrzech - Újpest, Ferencváros, Honved, czyli wielkie kluby z Budapesztu, a także, choć głownie kiedyś, zaliczali dobre pojedynki Győri ETO. Vidi, mieli kiedyś zgodę z Debreczynem, ale nie przetrwała ona do dziś. Tak jak wspomnieliśmy miejscowi mają dziś dobre kontakty z Rakowem Częstochowa, a także szczątkowe z Red Kaos Zwickau, ekipą z Niemiec, stricte lewacką, co dziwi w kontekście prawicowości wszystkich ekip na Węgrzech łącznie z Videotonem. Na wyjazdach Videoton prezentuje się średnio, czasem zaliczą dobry wypad, także w Europie jak na przykład 700 głów w Bratysławie na Slovanie, ale czasem pojawiają się zaledwie w kilkanaście osób. Tak prezentowali się z kolei na swojej mistrzowskiej fecie:

***
Generalnie największym problemem, który możemy napotkać na wyjeździe może być oczywiście milicja, ale też wyjątkowo brutalna i skurwiała ochrona, która ochrania wiele meczów na Węgrzech łącznie z meczami kadry. Ochrona ta założona przez Tótha Csabe to regularna bojówka, chociaż ekipy kibicowskie na Węgrzech określają ich mianem mafii. Jest ona monopolistą na ochronę meczów wielu klubów, na przykład Diósgyőr, Kispest Honvéd, Vasas, Videoton, Haladás, Tatabánya, Győri ETO, MTK, przez jakiś czas Ferencváros, a także jak wspomnieliśmy na kadrze narodowej. Ochroniarki znane jako TCS wykazują się wyjątkowym skurwysyństwem, zarówno przy wpuszczaniu na mecz jak i prowokacjami podczas i po meczu. Sporą grupą jeżdżą na mecze z Budapesztu, ale mają swoje podgrupy w wielu miastach na Węgrzech. Na naszym meczu będą prawdopodobnie w około 150 osób. Oczywiście formalnie ochrona ta w pełni współpracuje z milicją i posiada wszelkie zgody na działalność i ochranianie meczów. W praktyce często pozwala sobie na regularne akcje i pacyfikacje kibiców.
Co ciekawe w jej szeregach znajduje się wielu ex-chuliganów z różnych ekip. Jedną z głośniejszych akcji była pacyfikacja młyna Ferencvárosu, za to że ktoś z tłumu nie oddał piłki która została wkopnięta z boiska. TCS wsławiła się też awanturą z kibicami Sturmu Graz na meczu z Kispest Honvédem. Jak chodzi o zachowanie przed meczem to często robią oni problemy na wejściu. Można na przykład nie wejść na mecz bez konkretnego powodu, kontrole są wyjątkowo dokładne i upierdliwe, często ochroniarki czepiają się flag. Generalnie starają się oni zachowywać według przepisów, ale czuć że szukają pretekstu do dymu. W kuluarach mówi się, że to właśnie TCS odpowiada za tak niską liczbę biletów przeznaczoną dla nas. Liczba w okolicach 2000 byłaby dla nich nie do ogarnięcia, 590 jest pod ich kontrolą. Ochroniarze są wyposażeni w pałki teleskopowe. Mając w pamięci mecz w Bradze, warto mieć gdzieś w głowie takie info i mieć się na baczności.

Stadion

Videoton Stadion (2)

Videoton rozgrywa swoje mecze na Sóstói Stadion. Obiekt ten służył klubowi już w latach pięćdziesiątych, ale na stałe piłkarze Vidi przenieśli się tam w roku 1967. Stadion ma pojemność 14135 miejsc siedzących, zanim jednak zamontowano na nim krzesełka padł rekord frekwencji. W 1985 roku, na wspomnianym wcześniej meczu z Realem Madryt w finale Pucharu UEFA stawiło się ponad 40 tysięcy osób. Stadion jest raczej przestarzały, mimo, że wielokrotnie dokonywano na nim prac modernizacyjnych. Sektor gości jest bardzo duży, ale jak wiadomo nie będzie nam dane go zapełnić nawet w połowie.

Videoton Stadion (1)

Adres: 8000 Székesfehérvár, Csíkvári utca 10.