Pucharowe rozkminki 2017/18 – III runda, Koninklijke Racing Club Genk

Eliminacje do Ligi Europy trwają w najlepsze. Po wizytach na wschodzie, czas na wyprawę w przeciwnym kierunku.

Po wyrzuceniu za burtę górników z Soligorska, na naszej drodze do finału w naszym ulubionym Baku, los w III rundzie przydzielił nam:

Koninklijke Racing Club Genk z Belgii

Pierwszy mecz rozegrany zostanie na wyjeździe, 9 sierpnia o g. 20:00, zaś rewanż odbędzie się w Poznaniu, 16 sierpnia o g. 20:15

Oczywiście wyjazdowe informacje, jedyne oficjalne, pewne i sprawdzone, będą podawane w wątku wyjazdowym na forum. Tam jest też temat zbiorczy o wyjazdach w Europie, gdzie wrzucane są ogólne informacje. Racing przydzielił nam niecały 1000 biletów w cenie 15 euro.

Na miejscu zbieramy się w dniu meczu o godzinie 17:30, przy skrzyżowaniu Stalenstraat/Dijkstraat. Jest tam parę miejsc z szamą, a także da radę w coś się zaopatrzyć. Dla rozczarowanych zachodnią ofertą całkiem niedaleko jest... Biedronka i Polski sklep, czyli jedyne miejsce od przekroczenia Odry w którym nie wolno kraść.

Tymczasem my zapraszamy na tradycyjną przedwyjazdową rozkminkę, i przedstawienie rywala.

Dojazd

Nie będzie to absolutnie żadna filozofia. Wsiadamy w auto, busa czy autokar i ciśniemy na zachód autostradami około 910 kilometrów. Trasa jest w większości identyczna jak niemal równo rok temu do Utrechtu, który jest oddalony od Genk o 160 kilometrów na północ. Przejechać musimy przez całe Niemcy wszerz, kawałek Holandii i trochę przez Belgię i jesteśmy. Pamiętajcie, że gramy w Genk, a nie w Gandawie, czyli Gent. Tam zagra Jagiellonia, także nie warto się pomylić. Na przejazd w żadnym z wymienionych krajów nie trzeba posiadać żadnych winiet ani dodatkowych papierów. Istotne mogą być jedynie ceny paliwa - najlepiej (w przeliczeniu na PLN) jak najwięcej zatankować w Polsce (ON: 5,02 PLN, Pb95: 5,09 PLN), bo w Niemczech jest już drożej (ON: 5,50 PLN, Pb95: 6,24 PLN), a w Belgii (ON: 6,64 PLN, Pb95: 6,55 PLN) oraz Holandii (ON: 6,20 PLN, Pb95: 7,53 PLN) ceny należą do najwyższych w Europie.

Miasto

Będzie to nasza czwarta wizyta z Lechem w krajach Beneluksu, a druga w Belgii. Dotychczas odwiedziliśmy Rotterdam i Utrecht w Holandii oraz Brugię w Belgii. Genk jak chodzi o atrakcyjność zdecydowanie jest zbliżone do Utrechtu, nie jest ani tak znane jak Rotterdam, ani nie tak duże i piękne jak Brugia. Bliskość Holandii z resztą i tak sprawi, że większość z nas wpadnie do miasta tylko na mecz.

Miasto leży we wschodniej Belgii, a konkretniej we Flandrii, bo w sumie to coś takiego jak Belgia według wielu jest tylko nazwą, która kryje ogromny podział na dwa regiony o szerokiej autonomii- Flandrię właśnie oraz Walonię, od biedy jeszcze trzeci - Brukselę jako miasto stołeczne. Jak chodzi o podział na regiony to Genk jest jednym z ważniejszych ośrodków przemysłowych Limburgii.

Genk jest raczej niewielkim miastem, zamieszkałym przez około 65 tysięcy osób. Jego rozwój nastąpił z początkiem XX wieku, gdy odkryto nieopodal złoża węgla kamiennego. Górnictwo stało się symbolem miasta, aż do lat sześćdziesiątych, gdy zaczęto zamykać pierwsze kopalnie. Wydobycie węgla sprowadziło do miasta mnóstwo imigrantów, głównie Włochów, ciapatych z Turcji, ale także Polaków, przez co do dzisiaj środowisko polonijne tutaj jest bardzo silne. Miejmy tylko nadzieję, że polonusy nie zapałają nagłą miłością do Lecha i nie będą szczególnie upierdliwi na wyjeździe, tak jak na przykład we Fredrikstad.

Z imigracją polską do Genk wiąże się też ciekawostka związana z szemraną postacią z polskiej historii. Otóż w latach trzydziestych do miasta za pracą w kopalni przyjechał niejaki Edward Gierek, czerwony trep, który 40 lat później był I sekretarzem PZPR, a podczas pobytu w Belgii narodził mu się nawet syn.

Wielonarodowościowy charakter miasta został utrwalony, w tym momencie prawie 30 procent populacji miasta to cudzoziemcy. Górnictwo nie jest już wiodącą gałęzią gospodarki w mieście, teraz jest to wszelkiego rodzaju przemysł, na czele z motoryzacyjnym - w Genk mieści się wielka fabryka Forda.

Genk nie posiada wielu zabytków i interesujących miejsc. Podobno warto zwiedzić kopalnie Zwartberg, Waterschei i Winterslag, których tereny są rewitalizowane i zamieniane na miejsca rekreacji.

Otoczone są wielkimi hałdami, czyli zapewne wygląda to tak jak pod Soligorskiem, może z tą różnicą, że hałdy nie są z gówna.

Naczelną atrakcją Genk jest Bokrijk, czyli swego rodzaju centrum rozrywkowe, na które składa się ogród botaniczny, skansen miniatur i sporej ilości park.

Co do lokalnych specjałów, to na pewno w Belgii warto skosztować frytek, oczywiście podawanych z majonezem, a także belgijskiego piwa.

Klub

Powstał w 1923 roku pod szyldem FC Winterslag, by po 25 latach, gdy właściciel odwiedził USA i zasmakował w smażonych kurczakach zmienić nazwę na KFC Winterslaag. Pod tymi nazwami zespół nie osiągał żadnych sukcesów, w 1974 awansował do pierwszej ligi i później raczej miotał się między nią, a drugą ligą. W 1988 roku nastąpił przełom, zmieniono nazwę na obecną, czyli Koninklijke Racing Club Genk. Pierwszy człon nie ma raczej nic wspólnego z miastem ze wschodniej Wielkopolski, gdzie mamy swój fanklub, a tłumacząc z języka niderlandzkiego oznacza on Królewski. Nasz rywal jest jednak najbardziej znany pod nazwą Racing Genk.

Barwy klubu są takie jak nasze, niebiesko - białe, przez co na lokalnym podwórku określa się miejscowych jako... Niebiesko-białych. Lokalsi są także nazywani Smerfami. 

Zmiana nazwy przyniosła erę największych sukcesów w historii klubu. Nadeszła ona z opóźnionym zapłonem, bo na pierwsze laury kibice z Genk czekali aż 10 lat, ale potem już poszło. Od roku 1998 do 2013 miejscowy zespół zdobył 4 Puchary Belgii i 1 Superpuchar, a przede wszystkim 3 tytuły mistrzowskie, ostatni w 2011 roku. Poza tym Smerfy we wspomnianym okresie zdobyły 2 wicemistrzostwa, a także zagrały raz w finale Pucharu Belgii i 6 razy o Superpuchar, ale we wszystkich tych meczach uznali wyższość rywali.

Tak czy tak nie są to żadne ogórki, co udowadniają dość często w europejskich pucharach. Od 1997 roku grają w nich regularnie, nie pozwolili sobie na przerwę dłuższą niż sezon. We wspomnianym roku zajęli drugie miejsce w Pucharze Intertoto. W pierwszej czwórce tych rozgrywek byli także siedem lat później. Belgowie na tym jednak nie poprzestali. Obecny sezon jest ich piętnastym, w których grają w europucharach. Spośród nich pięciokrotnie grali w fazie grupowej - dwukrotnie w Lidze Mistrzów i trzy razy w Lidze Europy. W tych pierwszych rozgrywkach Racing zbierał raczej srogie baty, ale w tych drugich za każdym razem wygrywał grupę, a w sezonie 2016/17 dotarł do ćwierćfinału rozgrywek.

Poza dobrą grą klub wypuszczał także wiele talentów spod swoich skrzydeł. Każdy kojarzył znakomitego napastnika Władysława Soncka, a poza nim w barwach Genk kopali piłkę na przykład: Kewin de Bruyne, Roland Engelaar, Krystian Benteke, Leon Bailey, Tomasz Buffel, Stefan Defour, Sergiusz Milinković-Savić czy Bronisław Strupar.

Adres:

Stadionplein 4

3600 Genk

Tel.: +32 (89) 841608

Strona internetowa klubu

Profil na facebooku

Stadion

Racing Genk rozgrywa swoje mecze na kameralnym stadionie, który mieści 23718 kibiców. Został on gruntownie przebudowany w roku 1990, przeszedł także lifting w latach 1999 - 2002.

Sektor gości jest dwupiętrowy i utworzony z sektorów AA i AAA.

Stadion nosi nazwę Luminus Arena, od sponsora, producenta żarówek.

Ciekawostką obiektu jest podwójna trybuna wschodnia, która na swoich tyłach ma dobudowane miejsca z których można oglądać mecze na boisku bocznym.

Innym wyróżnikiem obiektu są stojące miejsca, jednak na meczach w europejskich puacharach te sektory są wyłączone i stadion ma wówczas pojemność 20000 miejsc.

Adres:

Stadionplein 4

3600 Genk

Kibice

Racing Genk posiada całkiem solidną jak na warunki lokalne ekipę kibicowską. Mają zarówno prężnie działająca grupę ultras, noszącą nazwę Drughi, jak i ekipę chuligańską Genkies Casuals. Ultrasi obchodzili niedawno 15-lecie działalności, sama nazwa wskazuje, że wzorce czerpią z Włoch, natomiast ekipa sportowa to mocna kalka stylu z Wysp Brytyjskich.

Ekipa Racingu Genk jest zdeklarowana politycznie po lewej stronie, na ich sektorach często wiszą szmaty z Ernesto Rafaelen Guevara de la Serna, czyli czerwonym zbrodniarzem, promowanym przez międzynarodowe lewactwo pod pseudonimem Che Guevara.

Miejscowi wystawiają zwykle dość liczny młyn, mają sporo flag, a także żywiołowo dopingują. Nie stronią od sporych rozmiarów opraw, do których w miarę często podpalają pirotechnikę. Na wyjazdach też prezentują się dość solidnie, chociaż do Poznania przyjedzie ich pewnie niewielu.

Generalnie, Racing posiada dobrze zorganizowany ruch kibicowski, ale pomni historii z Brugii raczej nie ma się co nastawiać na wielkie emocje. Tak czy inaczej, jak na każdym wyjeździe, każdego kibica Kolejorza obowiązuje pełen orient, ogarnięcie i pilnowanie się oraz przestrzeganie wyjazdowych zasad.

***

Genk będzie naszym czterdziestym wyjazdem w europejskich pucharach od roku 1999, kiedy po dłuższej przerwie Lech ponownie w nich zagrał i były to już czasy, gdy wyjazdy miały pełen kibicowski sens. Pod tym linkiem znajdziecie zestawienie wszystkich dotychczasowych wypraw od 19 lat.