AIK (Solna) – Lech Poznań, 2.08.2012

W momencie, w którym los ręką Gianniego Infantino skojarzył zwycięzcę pary Lech – Xəzər ze zwycięzcą dwumeczu szwedzkiego AIK Solna (Solna to odrębna gmina w ramach aglomeracji sztokholmskiej) z islandzkim FH Hafnarfjörður– większość z nas z pewnością zaciskała kciuki, aby z tego drugiego dwumeczu zwycięsko wyszli Szwedzi.

Mało komu (a zwłaszcza tym obecnym w Azji) uśmiechała się niezwykle droga i ciężka logistycznie wyprawa na kolejny (tym razem zachodni) skraj Europy, poza tym AIK ma jakąś tam określoną kibolską renomę, a sprawdzianów z sensownymi europejskimi rywalami – my kibole Lecha, po nieciekawych z tego punktu widzenia ostatnich losowaniach, łaknęliśmy jak kania dżdżu.

No i udało się! Nasze grajki „kulnęły” Chelsea Kaukazu, a Szwedzi w podobnym stylu (czyli nie bez kłopotów) uporali się z wyspiarskimi półamatorami. Można się więc było szykować na spotkanie i rywalizację z Black Army, Firman Boys i innymi grupami kibicowskimi AIK Solna Sztokholm.

Uprzedzając nieco fakty, mogło nas jednak zjawić się w Sztokholmie ciut więcej. Ceny podniesione w ostatniej chwili przez armatorów promów czy właścicieli tanich linii lotniczych i alternatywne 1800 kilometrów drogi lądowej przez cieśniny – trochę niektórych odstraszyły (choć z drugiej strony – jedna osoba dotarła na mecz drogą lądowo-morską aż z… Lenkoranu), a wynik 422 sprzedane bilety to nie jest z pewnością powód do dumy.

AIK - Lech, 9.08. 2012 (2)

Oflagowani za to byliśmy konkretnie, na płocie zawisły: "Fanatycy", "Poznań", "YF’98", "e-Lech’02", "Pobiedziska", "Śrem", "Lech" (Lokomotywa), "Lech Poznań", "Terrormachine", "Środa Wlkp.", "Ostrów Wielkopolski", "Konin", "Murowana Goślina", "Nowy Tomyśl", "Owińska", "Wągrowiec", "Inowrocław", "Rataje", "Oborniki", "Leszno", "Krotoszyn", "Pojebani", "Jeżyce", "Szamotuły", "Lubuski", "Lech&Cracovia" (Jeden za drugim stoi nikt się nie boi), "UL’01", "Piła" i "Bnin". Ale po kolei.

Zbiórkę zrobiliśmy przy Kungsträdgården, aby potem zrobić sobie przemarsz na stację metra T-Centralen. Zapłonęło kilka raz, wybuchło kilka achtungów (pirotechnika niezbyt podobała się przy tym szwedzkim mundurowym) i z pewnością stanowiliśmy atrakcję wśród zgromadzonych na placu miejscowych i turystów. Po wysiadce z metra już przy słynnym stadionie AIK – Rasundzie, pokazówkę w naszym kierunku zza pleców służb robią miejscowi.

Przed i po meczu okazało się jednak, że odważni potrafili być głównie zza milicji i odgradzającego nas od nich placu budowy; bo raczej nie mogą zaliczyć tego dnia do najbardziej udanych, mimo, że byli u siebie w mieście.

AIK - Lech, 9.08. 2012 (8)

Pozostając przy miejscowych – na początku prezentują staranną oprawę i odpalają sporo piro na dole swojego sektora, co naturalnie cieszy oko, a mecz zostaje nawet na chwilę przerwany.

AIK - Lech, 9.08. 2012 (17)

Przez krótką chwilę Szwedzi ciągną nawet konkretnie głośny doping, zatem faktycznie – kibolsko nie trafiliśmy tym razem najgorzej. Animusz (co dziwne, mimo idealnego wyniku) kibicom AIK szybko jednak przechodzi, do końca meczu już raczej mruczą, przy czym najlepiej wychodzą im… wrzuty na nas i to jeszcze w dodatku po polsku.

AIK - Lech, 9.08. 2012 (16)

My rozkręcamy się z kolei dosyć powoli (często odpowiadając Szwedom na ich pociski), chyba wręcz wolno, bo pierwsza połowa w całym swoim przekroju była bardzo przeciętna (pozdrawiamy m.in. Ivana Turinę, który broni obecnie barw AIK). W drugiej połowie przenosimy się w związku z tym wyżej pod dach, pojawiają się dodatkowi prowadzący, konkretna pirotechnika z flagami (mecz również na chwilę przerwany) i bawimy się do końca już jak na kiboli Lech Poznań przystało.

AIK - Lech, 9.08. 2012 (10)

***

W drodze powrotnej (do niektórych jeszcze w Sztokholmie) dociera jednak do nas na sam koniec wyjazdu bardzo smutna wiadomość. Na powrocie z wyjazdowego szlaku w sposób tragiczny kończy swój żywot oddany Fanatyk – Krzysztof Marciniak „Viki”. Krzychu swoją przygodę z Kolejorzem zaczynał jeszcze w latach 90., a w 2006 roku był jednym z założycieli FC Środa. Cześć Jego Pamięci!

***