Grasshopper-Club Zurych – Lech Poznań, 28.08.2008

Losowanie przyjęliśmy z dużym zadowoleniem, ponieważ Szwajcaria była jednym z krajów do którego chcieliśmy pojechać.

Poza walorami turystycznymi i geograficznymi – miarę blisko, łatwo zorganizować wyjazd – szczęście nam sprzyjało, bo przeciwnicy wydawali się do przejścia (co potwierdził pierwszy mecz na Bułgarskiej) no i kibice – przynajmniej na podstawie materiałów w necie – zdawali się być na sensownym poziomie. To ostatnie w przypadku Grasshoppers okazało się jednak nieprawdą.

Czuliśmy, że przed naszą wizytą u gospodarzy będzie ciężka sraczka, co pokazała wizyta fanów Grasshoppers w Poznaniu. Pomimo zachwytów działaczy z Zurychu atmosferą u nas nadal mieli spore obawy przed naszym przyjazdem, co potwierdzały pytania przesyłane do klubu – jak i kiedy jedziemy, czy możemy mieć piro, czy jadą chuligani, czy  klub wysyła swoje służby ochroniarskie i tym podobne, a także zamknięcie kas biletowych w dniu meczu. Irytowało nas ograniczenie biletów jedynie do 1134 w sytuacji gdy wiadomo było, że stadion w St. Gallen (tam w końcu odbył się mecz ze względu na mityng lekkoatletyczny w Zurychu) będzie prawie pusty. Biletów było za mało w stosunku do liczby chętnych. W związku z tym zrobiliśmy selekcję i bilety dostały tylko grupy zorganizowanie oraz kibice jeżdżący regularnie na wyjazdy, zaangażowani, względnie tacy za których ktoś poręczył. „Wielkich kibiców” i wynalazki, tak samo jak w przypadku wyjazdu do Baku wysłaliśmy na drzewo.

W końcu z biletami do St. Gallen ruszyło 1200 osób, ponieważ dostaliśmy od klubu trochę wejściówek na sektory VIP-owskie (udało się na nie wejść do sektora gości), były też osoby bez biletów. W kierunku Szwajcarii ruszyło 10 autokarów oraz mnóstwo busów i samochodów.

Grasshoppers - Lech, 28.08. 2008 (27)

Po przyjeździe przejęliśmy całe centrum St. Gallen, by o 17-tej ruszyć przez miasto do podstawionych autokarów i kierować się na stadion, którego okolice również opanowaliśmy. Na sektor udaj się wejść ponad 1200 osobom, do tego 100-150 osób dopingowało z trybuny obok. Tamże siedziało sporo naszych VIP-ów, ale ich nie liczymy do oficjalnej naszej liczby.

Grasshoppers - Lech, 28.08. 2008 (29)

Do tej wliczamy naszych zgodowiczów. Wspierały nas tego dnia liczne ich delegacje ze swoimi flagami. Przed meczem wygoniliśmy jeszcze kilkudziesięciu wynalazków z Polski i zagranicy (między innymi z Portugalii i Brazylii), którzy chcieli wejść na nasz sektor.

Tam przez cały mecz trwał istny szał. Tego dnia prezentowaliśmy się na sektorze rewelacyjnie ilościowo, jakościowo oraz pod względem dopingu i oflagowania. Pokazaliśmy oprawę składającą się z sektorówki przedstawiającej twarz Jokera z Batmana z transparentem o treści: Why so serious?

Grasshoppers - Lech, 28.08. 2008 (32)

Do tego odpalone zostały setki zimnych ogni. Potem zmieniliśmy transparent na inny, z hasłem: Let’s rumble! głowa Jokera zniknęła a na sektorze pojawiły się flagi na kij i dziesiątki rac.

 

 

Grasshoppers - Lech, 28.08. 2008 (34)

Te płonęły już do końca meczu, co chwilę rozbłyskując na sektorze i nakręcając obłędny i tak doping. Miejscowi, ochrona i reszta oglądali nasze przedstawienie z rozdziawionymi gębami, był to wyjazd życia dla wielu z nas. Więcej pokażą fotki i filmiki, które można oglądać i słuchać z nich dopingu na okrągło.

 

 

 

 

Kibiców Grasshoppers można określić mianem zwykłych parówek. Na meczu było ich znacznie mniej niż nas. Pojawili się kilka minut przed spotkaniem i zawinęli ze stadionu zanim nasi piłkarze do nas podeszli. Coś tam śpiewali, ale nie docierało to do nas. W czasie meczu na ich sektorze doszło do małej bójki, chyba z kibicami z St. Gallen. To pokazało, że były wśród nich waleczniejsze jednostki, ale nie dali nam szansy tego sprawdzić.

 

Grasshoppers - Lech, 28.08. 2008 (16)

 

Do Polski wróciliśmy bez przygód, a tuż po powrocie odbyło się losowanie, w którym trafiliśmy na Austrię Wiedeń!

Więcej fotek: FOTOKOLEJORZ

 
Relacja została zamieszczona na łamach miesięcznika „To My Kibice”, nr 9/2008, wrzesień 2008 oraz opatrzona dopiskami autorów strony.

***

Przed nami teraz wyjazd do Gdyni, a potem dwutygodniowa przerwa na mecze kadry.