GTS Wisła Kraków – Lech Poznań, 14.09.2008

Po przerwie reprezentacyjnej wróciliśmy na wyjazdowy szlak.

Przerwa na reprezentację przyszła w odpowiednim momencie, bo końcówka sierpnia była dla nas szalona. W ciągu 15 dni zaliczyliśmy 3 wyjazdy, a do tego dopingowaliśmy jeszcze Kolejorza na meczu u siebie z Górnikiem Zabrze. Wyprawy były nie byle jakie, bo do Białegostoku, St. Gallen i Gdyni.

Po dwóch tygodniach odpoczynku znów wyruszyliśmy na trasę za ukochanym klubem, a tym razem naszą destynacją była gorsza strona krakowskich Błoń, czyli stadion GTSu.

Wróciliśmy na niego dokładnie rok i 2 tygodnie po ostatniej, pamiętnej wizycie.

Tym razem było o wiele spokojniej. Stawiliśmy się na sektorze gości w sile osób i staraliśmy się prowadzić doping który jednak nie był najlepszy.

Co ciekawe, śpiewaliśmy słabej niż przed rokiem, chociaż wówczas na przerwę nasza drużyna schodziła z 4 golami w plecy. Teraz natomiast przecieraliśmy oczy ze zdumienia, bo Kolejorz wreszcie gromił milicyjny klub na Reymonta.

Kibicowsko więc wyjazd nie należał do najbardziej pamiętnych, ale piłkarsko było to na pewno spotkanie historyczne.

Miejscowi również nie dopingowali na nie wiadomo jakim poziomie, ponadto zaprezentowali średnią oprawę, która na dodatek podarła im się podczas nieudolnego rozwijania.

Ponadto wyciągnęli też do góry kołami elementy skrojonej oprawy Cracovii.

Generalnie gospodarze prezentowali poziom ich gimnazjalnych napinaczy z trybuny na prostej.

Poza bluzgami z obydwu stron nie działo się nic wielkiego uwagi, my po meczu w spokojnej atmosferze zostaliśmy przetransportowani na stację Kraków Mydlniki, skąd odjechaliśmy baną w kierunku Wielkopolski.

***

Przed nami teraz kolejne przyspieszenie i 3 wyjazdy w 14 dni. Już w czwartek mecz w Wiedniu z Austrią, potem na Bułgarskiej podejmujemy Piasta Gliwice. Po 3 dniach to my jedziemy do Gliwic na meczu Pucharu Polski, a kolejne 3 dni później gramy w Łodzi z ŁKSem.