GTS Wisła Kraków – Lech Poznań, 23.11.2002

Pierwsza wizyta na Reymonta po powrocie do ekstraklasy należała do jednych z najciekawszych kibicowsko w XXI wieku.

Działo się sporo, zamieszczamy archiwalny opis wydarzeń:

O tym meczu powiedziano już wiele. Obie strony uważają się za zwycięzców tej potyczki. W to nie zamierzam ingerować, podam jedynie kilka faktów, które powinny nieobecnym tam dać, wgląd na wszystko, co działo się w Krakowie.

Fakt 1: Wisła przed meczem zapowiadała, że po 23 listopada nie będzie już hegemonii Lecha, bo zostaną razem z Cracovią obici, wpierw na dworcu, a potem na stadionie Cracovii, gdzie zapowiadano wjazd.

Fakt 2: 60-osobowa bojówka Lecha, unikając policji wyjechała nocnym pociągiem, przyjeżdżając do Krakowa już o 6:50 rano. Na miejscu zamiast Wisły, przybyła ponad 100-osobowa grupa chuliganów Cracovii doborowym składem.

Fakt 3: Przemarsz całej ekipy z dworca na stadion Cracovii odbył się bez jakichkolwiek atrakcji. „Wyczajeni” przez policję zostaliśmy dopiero pod PTTK, gdzie jeden radiowóz jechał za nami.

Fakt 4: Pod stadionem hooligans spod znaku YF’98 dzwonią do Wisły z propozycją ustawki ich grupy z wiślakami, bez udziału BB i Cracovii oraz na gołe łapy. Odpowiedź: czekamy ze sprzętem na Was pod naszym stadionem przed meczem o 18:00.

Fakt 5: Przez cały czas trwania meczu Cracovia II – Wisła II w okolicach stadionu nikt się nie pojawił, choć Wisła zapowiadała pojawienie się łącznie z chuliganami Lechii i Śląska a także mimo, iż przed stadionem stał jeden radiowóz z dwoma (!) słownie szkiełami w środku.

Fakt 6: Po meczu wszyscy udali się w kierunku rynku głównego, gdzie większość się rozsiadła, także ultrasi Lecha w barwach, którzy w 50 osób przyjechali o 12.00, a
reszta udała się na osiedla do knajp i moteli. Nikt obecnych na rynku nie robił podjazdów, mimo że policja zwiększyła swoją obecność zaledwie do dwóch radiowozów.

Fakt 7: Pod stadionem Cracovii zbieramy się o 17:00. Ruszamy w kierunku stadionu Wisły. Za nami idzie policja uzbrojona w shotguny. Nagła cała grupa odbija w park Jordana, a mundurowi nas puszczają samopas. Tam Cracovia
dozbraja się w dechy z rozmontowanych ławek. Nikt z Poznania nie miał sprzętu, część Cracovii tak.

Fakt 8: Pod kasami Wisły czeka armatka wodna, full policji i hools Wisły za nimi, uzbrojonych w sprzęt rodem z średniowiecza, a nie XXI wieku. Po ataku grupy poznańsko-krakowskiej policja oddaje w naszym kierunku strzały. We wszystko wmieszała się Wisła, część Cracovii przechodzi policję, a część atakuje z prawej strony, są ranni po obu stronach, policja będąca w przewadze, rozgania całe towarzystwo.

PS. Kto wygrał to starcie – i opis całej zadymy pozostaje poza sferą naszych zainteresowań i opisów. Dziwić mogą twierdzenia wiślaków, że z Cracovią się nie umawiają, bo mogą paść trupy, a czy tego wieczoru nie mogły? A przecież lechici oferowali walkę na „normalnym poziomie”. Co spowodowało odmowę (…)? Jedno jest pewne, gdyby nie wysiłki Lecha i Cracovii nic by się tego dnia nie wydarzyło”.

Do tego komentarz bezstronnych obserwatorów:

Dodać należy, że pod stadion Wisły – Lechici i Cracovia ruszyli w grupie 300-osobowej (w tym 140 Lech, z czego 60 to bojówka). Starcie (wyjątkowo brutalne, z użyciem dużej ilości ostrego sprzętu) nie zostało rozstrzygnięte, choć Wiślacy w pewnym momencie pogonili rywali, ale niefortunnie w tym samym czasie na Pasy i Lecha zdecydowanie natarła policja. Wycofujący się hool’s Cracovii zdemolowali jeszcze pizzerię, w której siedzieli kibice Wisły. Na mecz nie zdecydowali się udać, obawiając się wyłapywania przez policję. Na sektorze zasiadło jedynie 23 poznaniaków. Natomiast hoolies Wisły i ziomali byli widoczni na trybunach w blisko 200-osobowej grupie. Na zakończenie twierdzenie jednego z chuliganów Lecha, który wyraził przekonanie, że jego ekipa nigdy więcej nie chciałaby uczestniczyć w tego typu awanturze ( z użyciem ciężkiego sprzętu).

Jeśli zaś chodzi o sam mecz to na sektorze stawiły się 23 osoby, natomiast w sumie przyjechało nas 140.

Miejscowi sporo ultrasowali i zaprezentowali sektorówki, transparenty, a wszystko przy użyciu sporej ilości piro. Spalili też sporo barw naszych, a także Arki i Cracovii.