Karvan İK Yevlax – Lech Poznań, 19.06.2005

Nie pamiętam już dokładnie kiedy i w jakich okolicznościach, ale dowiedziałem się rzeczy niezwykłej. Oto w wyniku losowania przeciwnika w Pucharze Intertoto, trafił nam się mocno egzotyczny zespół reprezentujący Republikę Azerbejdżanu. Jeszcze dwa tygodnie wcześniej mocno żałowałem, iż do skutku nie doszła moja wizyta w Baku na meczu polskiej reprezentacji. Los sprawił iż bardzo szybko pojawiła się kolejna szansa odwiedzić stolicę tego kaukaskiego kraju. Liczne dyskusje na internetowym forum Lecha, analizy kosztów i możliwości dotarcia do celu, wykrystalizowały po kilku dniach grupę zapaleńców, chętnych do porzucenia wszystkiego co ważne i dotarcia na Zakaukazie (Baku z perspektywy Polski leży za łańcuchem gór Kaukazu). Akcja bardzo spontaniczna. Każdy z nas zmuszony był negocjować z rodzinami, szefami, uelastyczniać własny budżet. Ostateczną decyzję o wylocie, popartą wykupieniem odpowiednich biletów lotniczych, podjęło 5 osób. Szybka rezerwacja hotelu, załatwienie przewodnika w Baku i wynajęcie środka transportu w postaci zgrabnego busa. Scenariusz wyjazdu, zaczął się szybko klarować. Karvan - Lech, 19.06. 2005 (1) Azerbejdżan W Baku znaleźliśmy się 18 czerwca, koło czwartej nad ranem. W trakcie trwania procedury zakupu wiz, wylądował samolot z Wiednia, na pokładzie którego znajdowała się drużyna Kolejorza. Po przywitaniu się, obie grupy udały się do swych hoteli. Po krótkiej drzemce ruszyliśmy w pierwszą naszą turystyczną eskapadę na południe kraju. W przeciągu trzech kolejnych dni, przyszło nam odwiedzić wiele miejsc (wyprawa w step, zaroastriańska świątynia ognia, pola naftowe, wulkany błotne, gobustańskie ryty naskalne sprzed kilkunastu tysięcy lat –w tym pierwsze trykające się koziołki, praktycznie całe Baku-dawną twierdzę z czasów perskich, gdzie nie brak i polskich śladów historii). Szczególną wyprawą był niewątpliwie wyjazd prawie 200 km na północ w góry Cuba, należące do Kaukazu. Wynajętym UAZem, dotarliśmy do najstarszej azerbejdżańskiej wioski, leżącej prawie 3000 metrów nad poziomem morza. Ta enklawa ciszy i spokoju, gdzie ludzie żyją w zgodzie z naturą, zrobiła na nas kolosalne wrażenie. Tak kolosalne, iż nie sposób wrażeń opisać słowami… Przez cały czas pobytu w Azerbejdżanie, towarzyszyły nam niemałe atrakcje kosztowania kuchni kaukaskiej. Jedzenie i picie w tym rejonie świata, przybiera wręcz postać rytualnych obrzędów. Stół to sacrum, którego nie można profanować. Fachowego wykładu na ten temat, połączonego z konsumpcją sporej ilości wysokoprocentowego alkoholu, udzielił nam mieszkający ponad 15 lat na Kaukazie, Polak Marek LECH (pisownia nazwiska oryginalna). Jemu też zawdzięczamy nasz „pierwszy raz”, jeśli chodzi o konsumpcję baranich jąder… Samo życie w Azerbejdżanie raczej do łatwych nie należy. Olbrzymie bezrobocie, potężna i wszechobecna korupcja, bardzo niski poziom płac sprawiają, iż kwitnie megalityczna szara strefa. Każdy ma wiele, przeważnie nielegalnych, źródeł dochodu. Bywa to na dłuższą metę męczące dla turystów. Nic nie jest jasne, jeśli chodzi o ceny. Wszędzie trzeba się wykłócać i walczyć o swoje. Pośród tego chaosu powstają gigantyczne fortuny, oparte na petrodolarach pompowanych w kraj, przez śmietankę gigantów paliwowych z całego świata. BP, Exxon, Statoil, Lukoil, Amoco, Agip inwestują kilkanaście miliardów rocznie, w rozwój infrastruktury wydobywczej. Jako petrociekawostkę można wymienić fakt, iż cena litra ropy na stacji benzynowej równa jest 45, naszym polskim groszom. Mecz Jako że naszym głównym celem wyprawy był przecież mecz, wypada i o nim trochę napisać. Karvan - Lech, 19.06. 2005 (3) Spotkanie miało miejsce na bakijskim stadionie Shafy o 20miejscowego czasu. Zgromadziło około 5 tysięcy widzów i jako że było nas 5 stanowiliśmy matematyczny promil ogółu. Rozlokowano nas pośród miejscowej gawiedzi, co dostarczyło pewnych wrażeń. Ale w żadnym momencie nie poczuliśmy się zagrożeni. Karvan - Lech, 19.06. 2005 (2) Wywiesiliśmy trzy, przywiezione z Poznania flagi i skutecznym dopingiem oznajmiliśmy naszym piłkarzom, iż nie będą na tym meczu sami. Otrzymaliśmy za to po ostatnim gwizdku na pamiątkę koszulki z tego spotkania. Karvan - Lech, 19.06. 2005 (5) Dla mnie samego mecz był o tyle przykry, iż w zamieszaniu przedmeczowym, w trakcie zakupu biletów, zostałem okradziony i straciłem portfel z paszportem i pewną ilością pieniędzy. Jak się okazało, miało to niebagatelny wpływ na dalsze moje losy pobytu w Baku. Problemy Te zaczęły się… bezproblemowo. Na meczu obecny był polski konsul w Baku. Natychmiastowo obiecał konkretną pomoc w celu umożliwienia mi powrotu do kraju. Istnieją pewne procedury, które ów powrót, w podobnych przypadkach umożliwiają. I nazajutrz faktycznie trzymałem w dłoniach nowiutki paszport tymczasowy. Jak się okazało, to trochę za mało, by opuścić ten kraj. Problemy zaczęły się na lotnisku, a ich powodem był brak w paszporcie azerskiej wizy. Jakiekolwiek próby udowodnienia, iż wizę takową zakupiłem na tym samym lotnisku spełzły na niczym. Azerskim pogranicznikom nawet nie chciało się sprawdzać tego faktu w komputerze. Telefony z ambasady również nie pomogły. W efekcie nie wróciłem z przyjaciółmi do kraju… Traumę pozostania sam na sam z perspektywą samotnego pobytu w Baku, zapamiętam chyba długo. Na szczęście okazało się, że o samotności mowy nie ma. Polska placówka dyplomatyczna godnie się o mnie zatroszczyła. Wspomniany już konsul, Pan Dariusz Kamiński z żoną Iwoną, zaoferowali mi ponad przepisową wręcz pomoc. Po ustaleniu metodyki dalszych działań, dostałem do dyspozycji klimatyzowany apartament i samochód terenowy z kierowcą. Cały dzień walczyłem w kilku urzędach o wyrobienie ponownej wizy. W samym Ministerstwie Spraw Zagranicznych Azerbejdżanu, pojawiałem się czterokrotnie. Ostatecznie pod wieczór, w towarzystwie konsula, odebrałem upragnioną wizę. Następnego dnia, przebukowałem tylko lot do kraju, ratując tym samym bilet powrotny i równo dwie doby po moich kompanach opuściłem Baku, by po 9 godzinnej podróży wylądować na Okęciu. Realia cenowe: Nocleg w hotelu: od 40 do 60$ za hotel średniej klasy (można wynająć mieszkanie prywatne- wychodzi znacznie taniej). Wynajem auta z kierowcą na cały dzień: od 80 do 100$. Przewodnik: 30$ dziennie (rosyjskojęzyczny). Wyżywienie: bez szaleństw, około 10$ dziennie. Wstęp do muzeów: od 1 do 2$ (możliwość robienia zdjęć 2$) Wiza 40$. Karvan - Lech, 19.06. 2005 (4)
Autor opisu: Kolej
Relacja została zamieszczona w miesięczniku "To My Kibice", nr 8/2005, sierpień 2005.