Lech Poznań – GTS Wisła Kraków, 7.06.2015

Po pięciu długich latach ponownie jesteśmy Mistrzami Polski!!! Za nami nerwowy mecz zakończony mistrzowską oprawą, fetą i nocą, podczas której Poznań nie zasnął ani na chwilę.

Po pogromie w Zabrzu matematycznie wychodziło, że mogliśmy jeszcze przeżyć ogromne rozczarowanie. Mało kto jednak w Pyrlandii dopuszczał taką myśl. Przebieg niedzielnego meczu jednak solidnie nas nerwowo wymęczył, bo Legia pewnie wygrywała, zaś u nas piłka nie chciała wpaść do bramki. Przebieg spotkania miał wpływ na to co działo się na trybunach, bo z biegiem czasu czuło się coraz większe napięcie.

Na stadionie zjawił się komplet kibiców, czyli 41556 osoby. Bilety skończyły się na długo przed meczem, łącznie z wszelkimi dodatkowymi pulami. Ostatnia została przekazana do sprzedaży na dzień przed meczem, a były to wejściówki na sektor gości i przyległe sektory buforowe. Stało się tak, dlatego że swój wyjazd do nas odwołali kibice GTSu. Świadomi tego, że przy pełnym stadionie doping się rozmywa postanowiliśmy zamontować nagłośnienie na trybunie Henryka Czapczyka i Edmunda Białasa. Pozwoliło to trochę lepiej koordynować śpiew. Pełny stadion wygląda efektownie i żyje, ale wielokrotnie doping w takich sytuacjach zamieniał się w mało zrozumiały szum, a równy śpiew Kotła zagłuszany był przez żywiołowe reakcje innych trybun na wydarzenia boiskowe. Tym razem Klimie i Kotarze udało się utrzymać w ryzach ogromne tłumy, chociaż tak jak pisaliśmy – przebieg meczu sprawiał, że nasz doping często zależał od tego co działo się na murawie.

Na wyjście piłkarzy, na trybunie Henryka Czapczyka zaprezentowana została kartoniada, składająca się z 15 tysięcy elementów, z hasłem „Mistrz Polski 2015”.

Wzór nie był skomplikowany, ale po doświadczeniach z prezentowaniem czegokolwiek poza Kotłem można było się obawiać efektu. Na szczęście wskazówki z podestu okazały się pomocne i prezentacja wyszła bardzo estetycznie.

mrxsogepnb

Chwilę później kolejna choreografia zaprezentowana została tym razem w Kotle.

11393360_900361333343189_587197789667507034_o

Na środkowym piętrze wyeksponowany został wyklejany materiałem transparent z hasłem: „Konsekwencje nie są złe, gdy czyny są odważne!” O prezentacji tego hasła myślano bardzo długo, pochodzi ono z kawałka Peji „Temat za tematem”. Transparent został estetycznie dopełniony pasami materiału rozciągniętymi na przemian ze sreberkami w ilości 7 tysięcy, a także wypełniającymi transparentami na płotach i barierkach.

Wszystkie elementy były oczywiście w Lechowych barwach ułożonych na przemian. Gdy oprawa została odpowiednio rozłożona prowadzący rozpoczęli odliczanie.

11402838_950513715012727_6900487822803139119_o

Zaraz po nim ruszyliśmy z głośnym śpiewem Bragi, a między pasami materiału odpalonych zostało 150 ogni wrocławskich i 40 rac. Po zakończeniu prezentowania oprawy dalej jechaliśmy z dopingiem.

20150608200837-508d0c00-me

Szczególnie kozacko wyszło za bary, w zabawie brała udział cała trybuna, która dosłownie skakała razem z nami. Potem fajnie wyszło Cała Polska zna, a w Kotle pojawiły się flagi. Na podeście zawisła brytyjka KSZO, zaś na piętrze pojawiły się 4 nasze płótna: „Kolejorz”, „Forza Lech”, „W żyłach” oraz „Forever Lech”. Poza nimi resztę barierki zajęły płótna naszych zgód: „Arka Gdynia” plus mała „Ave Kolejorz”, „Jude Gang”, „Andrychów” i „Cracovia Skawina”, które tego dnia licznie nas wsparły. W Kotle nie zabrakło również delegacji kibiców Łódzkiego Klubu Sportowego.

Ponadto wywiesiliśmy 2 transparenty: „Czaki trzymaj się!”, a także „Uwolnić Maćka! ACAB” odnoszący się do akcji solidarności z przetrzymywanym 3 lata w areszcie wydobywczym kibicem Legii.

20150608200952-54bd702c-me

W pierwszej połowie wyśpiewaliśmy jeszcze inne przyśpiewki z naszego repertuaru. W drugiej zdecydowanie najlepiej wyszło chorwackie, do którego podłączył się cały stadion. Zaśpiewaliśmy także Dziś Lech mecz swój gra. Nasze wsparcie nie przynosiło jednak tego na co wszyscy czekali – uspokajającego gola. Na niego czekali także ultrasi, którzy na żywo przesunęli w czasie mistrzowską oprawę.

20150608201002-4ab150ec-me

Została ona zaprezentowana na koniec meczu. Składała się z sektorówki i 4 transparentów. Sektorówka o wymiarach 29×24 metry przedstawiała dobrze znaną postać z naszej zeszłorocznej oprawy na wyjeździe w Warszawie, gdzie to miejscowi cieszyli się z mistrza. Wówczas zapowiedzieliśmy, że Mistrz Powróci i tak też się stało. Mag przepowiadający wtedy mistrzowską koronę dla Lecha tym razem zakładał ją w glorii chwały na głowę. Cała oprawa była malowana, zaś postać na sektorówce wyszła niesamowicie efektownie i dokładnie.

10295036_900363836676272_3086916853208398630_o

Na dole dodatkowo widniała data 2015, a cyfry zostały wyklejone folią. Całość dopełniły transparenty przedstawiające hasło: „Po 5 latach przyszedł w chwale – Mistrz Polski – a królestwu jego nie będzie końca!” Te miały wymiary: górny – 3×68 metrów, boczne po 4,5×34 metry oraz dolny 2,2×68 metrów.

Po ponownym odliczaniu odpalonych zostało ponad 100 rac, kilka podświetlających wspomnianą datę a reszta bo obydwu stronach sektorówki. Piro od tego momentu płonęło już non stop. W sumie na meczu spłonęło na pewno więcej niż 400 rac.

20150608201031-fe59ca5d-me

20150608201008-159654ad-me

W międzyczasie sędzia zagwizdał po raz ostatni i wreszcie stało się to na co tak długo czekaliśmy. Rozpoczęło się szaleństwo, wiara wskakiwała na płot, ściskała się, niektórzy płakali, płonęły race i niosło się tak długo wyczekiwane Mistrz, Mistrz Kolejorz!!!

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz (2)

Na murawie tymczasem szybko zostało zamontowane podium i wszyscy czekaliśmy na moment podniesienie pucharu przez piłkarzy. Ci byli wyczytywani i po dywanie wbiegali na murawę. My skandowaliśmy imiona i nazwiska większości członków drużyny. Na koniec wbiegł Łukasz Trałka, który po odliczaniu wzniósł puchar za Mistrzostwo Polski. W Kotle rozbłysła kolejna porcja kilkudziesięciu rac, a z głośników poleciało We are the Champions.

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz (1)

W końcu piłkarze podeszli pod Kocioł i tam wspólnie świętowaliśmy.

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz (4)

Po kilku chwilach, nasz kapitan podał puchar na podest i Klima mógł unieść go do góry symbolicznie odbierając go w imieniu wszystkich kiboli Lecha Poznań. Trofeum wróciło do piłkarzy, którzy dostali w prezencie racę. Tę siedząc na poprzeczce bramki odpalił Jasmin Burić. Po długich minutach wspólnych śpiewów piłkarze podbiegli do reszty trybun, zaś my rozpoczęliśmy przygotowania do pochodu i fety.

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz (3)

Wszystko miało tutaj przebieg podobny jak 5 lat temu. Grunwaldzka i okoliczne ulice tonęły w niebiesko białych barwach i pirotechnice. Tłumy szły w kierunku centrum, tłumy bawiły się czekając na trasie na autobus z piłkarzami, tłumy opuszczały okolice stadionu. Duża część osób podążała za platformą LPU, na której ultrasi odpalali pirotechnikę, a Kotara prowadził doping. Plac Mickiewicza, bo tam miała odbywać się feta wypełniał się od samej końcówki meczu i na godzinę przed przyjazdem piłkarzy był już pełny. Morze ludzi zaczynało się w parku Mickiewicza, a kończyło aż pod budynkiem filharmonii i wlewała dalej w ulice św. Marcin i Aleje Niepodległości. Ciągle na Plac napływały setki osób, płonęły dziesiątki rac, w niebo strzelały rakiety, wybuchały achtungi. Nie brakowało także mistrzowskich toastów. Przed przyjazdem piłkarzy prowadzony był już doping. Poza hasłem wieczoru Mistrz, mistrz Kolejorz, nie zabrakło zabawy przy disco polo i Gdzie twoje berło, a także wyśpiewanym głośno Jeden jest Mistrz Polski! 

W końcu na balkonie Auli UAM pojawiła się mistrzowska drużyna. Plac zamienił się w istny Kocioł – setki rac rozświetliły i rozgrzały powietrze dosłownie do czerwoności. Po pierwszej fali radości piłkarze wraz z trenerem podziękowali nam za wsparcie i doping, potem pod okiem Klimy zapodawali przyśpiewki. Nie zabrakło w ich rękach także pirotechniki.

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz feta (3)

Po niemal godzinnej zabawie drużyna opuściła balkon auli i Plac Mickiewicza i udała się na Stare Miasto. Podobnie uczyniły dziesiątki tysięcy kibiców. Zalali oni uliczki prowadzące na Stary Rynek wszędzie śpiewając się i bawiąc zmierzali tam gdzie bawiliśmy się 5 lat temu, ale teraz z powodu wykopalisk archeologicznych było to niemożliwe w takiej skali jak wtedy.

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz feta (4)

***

Mistrzowskie okoliczności sprzyjały zrobieniu małych porządków na mieście. Najpierw przyszła pora na lewacką kawiarnię „Zemsta”, która wielokrotnie wsławiała się prowokacjami i jest przyczółkiem bolszewickiej hałastry, która panoszy się po Poznaniu. Gdy w „Zemście” odbywały się prowokacyjne happeningi, gdy kawiarnia służyła jako kryjówka dla antify nie reagował nikt, w końcu zareagowali kibice, którzy wybili szyby lokalu i obrzucili go pirotechniką. Powiedzenie kto sieje wiatr – zbiera burzę, ziściło się drugi raz na ulicy Paderewskiego, gdzie od już chyba 2 lat mieści się skłot Od:Zysk, czyli gdzie kolejna grupa społecznych pasożytów po prostu nielegalnie zajmuje kamienicę, przynosząc Poznaniowi wstyd. Agresywni w formie i treści anarchiści tym razem siedzieli zamknięci w środku, a mający dosyć ich pasożytniczej działalności kibice postanowili działać. Kilkusetosobowa grupa wbiegła od Placu Wolności i rozpoczęła szturm budynku. W kamienicę poleciało sporo rac i kamieni, które powybijały większość szyb. Równolegle prowadzono szturm na obydwa wejścia do skłotu. Te były jednak solidnie zabarykadowane. Obrzucanie budynku wszystkim co było pod ręką trwało, część kamieni i butelek która wpadła do środka była z niego odrzucana. W końcu od pirotechniki zaczęły zajmować się jakieś palety i śmieci pod głównym wejściem. W tym momencie do akcji wkroczyła straż pożarna, która jednak wycofała się i atak mógł trwać dalej. Po kilku minutach we wszystko wmieszali się jednak ci co zawsze, którzy zbiegli się na pomoc anarchistom i rozpoczęli gazowanie oraz pałowanie atakujących, ale także przypadkowych ludzi. Pacyfikacja na ślepo przez milicję spowodowała reakcję większej już liczby osób, które zaczęły ciskać czym było pod ręką w mundurowych. Od tego momentu rozpoczęły się mniejsze lub większe ganianki i dymy z milicją, które przeniosły się niemal na teren całego Starego Miasta. Najwięcej działo się cały czas pod skłotem, spora awantura rozkręciła się także na ulicy Wrocławskiej, niespokojnie przez dobre 2 godziny było także na narożniku Starego Rynku od ulic Żydowskiej i Wielkiej. We wszystkich tych miejscach milicja ściągała posiłki, a także używała armatki wodnej. W radiowozy i kaski leciały butelki, race i kamienie. Sytuacja zaczęła uspokajać się dopiero nad ranem, sporo osób powinięto przy masowych łapankach, dużo było przypadków spałowania i zgazowania pojedynczych osób wracających z zabawy do domu, były także minimum 2 przypadki wjazdu uzbrojonych funkcjonariuszy do prywatnych lokali i wyrzucenia bawiącej się wiary. Poznań pokazał tej nocy swój kibolski charakter i dał jasno do zrozumienia, że na lewacką działalność nie ma tutaj zgody. Od razu warto wyprostować także jedną informację która krąży wokół wydarzeń spod skłotu. W zajściach brali udział kibole Kolejorza motywowani tylko i wyłącznie poczuciem odpowiedzialności za swoje miasto, nie było tam motywacji i inspiracji ze strony jakichkolwiek organizacji politycznych. Media od rana trąbią także o jakimś zniszczeniu wozu transmisyjnego TVP Info, który widocznie zaparkował w niedozwolonym miejscu.

***

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz feta (6)

Poza tą dawką mocnych wrażeń nie zabrakło spontanicznej i przeogromnej radości z odzyskania po 5 latach tytułu. Jesteśmy absolutnie wyjątkowym miastem i regionem, który jest totalnie oddany swojemu klubowi. Kibolska noc w Poznaniu tylko to potwierdziła, piłkarze przyznawali, że nigdy czegoś takiego nie przeżyli, nawet prezydent miasta – dotychczas raczej nasz zdeklarowany przeciwnik – niezależnie czy robiąc to pod publiczkę czy nie, również towarzyszył drużynie w okazjonalnej koszulce, przekonał się i potwierdził jak olbrzymi ładunek radości i mocy drzemie w poznańskim kibolstwie. Teraz ruch należy do klubu, który nie może popełnić błędów sprzed 5 lat. Wtedy ogromny entuzjazm i cały nasz potencjał został zmarnowany w niecały rok od triumfu. Właściwie udało się nam odbudować dopiero teraz. My zawsze trzymamy swój równy poziom, aczkolwiek w tym sezonie również wskoczyliśmy chyba półkę wyżej. Przyjdzie jeszcze czas na podsumowanie tej kapitalnej wiosny, ale możemy to powiedzieć jasno – znów jesteśmy na kibicowskim szczycie i tego też nie możemy zmarnować!

Lech GTS 7.06.2015 Mistrz feta (1)

MISTRZ, MISTRZ KOLEJORZ!!!

Zapis najważniejszych momentów z dopingu, opraw i fety:

Mistrzowskie fotogalerie:

FOTOKOLEJORZ

FotoFanatics

Michał Skrzypczak

Tomasz Szwajkowski