Lech Poznań – Inter Baku, 21.07.2010

Nowy sezon zaczęliśmy z wielkim apetytem po niezapomnianej mistrzowskiej nocy z maja. Wejście w niego było dość egzotyczne i jak się okazało pełne nerwów.

Sezon rozpoczęliśmy bowiem od wyjazdu do azerskiego Baku, już po raz drugi w historii. Otwarcie sezonu na Bułgarskiej miało nastąpić poprzez rewanż z Azerami. Ten zgromadził 13 700 kibiców, czyli maksymalną ilość, która może obecnie oglądać mecze w Poznaniu z powodu nieszczęsnej przebudowy naszego stadionu pod Euro 2012.

Lech - Inter Baku, 13.07 2010 (1)

Od początku spotkania powoli rozgrzewaliśmy gardła i ćwiczyliśmy przed całym sezonem swój repertuar. Wychodziło nam to całkiem dobrze i liczyliśmy, że piłkarze niesieni naszym wsparciem zaaplikują kilka bramek przybyszom z Kaukazu, abyśmy spokojnie mogli zacząć rozkminiać kolejne opcje wyjazdowe w Europie, tym razem już ciekawsze i tańsze niż Baku. Niestety, kopacze postanowili wystawić nasze nerwy na wielką próbę i mecz skończył się karnymi, które wygraliśmy w stosunku 9:8! Rzadko piszemy o kwestiach piłkarskich, jednak te karne i ich stawka (koniec pucharowej przygody) przypomniały wielu nerwówkę w legendarnych spotkaniach Pucharu Polski z Amicą i Pogonią. Bohaterem został Krzysztof Kotorowski, który zapewnił nam awans, broniąc decydującego karnego i chwilę wcześniej strzelając samemu gola z jedenastki.

Lech - Inter Baku, 13.07 2010 (4)

Po meczu dzięki temu, że fosę zakryto betonowymi płytami i usunięto barierki sprzed Kotła, sporo osób wyległo za bramkę, gdzie cieszyło się razem z piłkarzami, ale też wyraziło kilka słów przestrogi, że podobnych historii nie może być za wiele, bo serca kibiców mogą tego nie wytrzymać ;)

Lech - Inter Baku, 13.07 2010 (2)