Lech Poznań – Jagiellonia Białystok, 30.10.2014

Zakończył się okres posuchy. Od meczu z Bełchatowem Kolejorz rozgrywał swój mecz w Kielcach gdzie nas zabrakło z powodu zakazu, a także z Górnikiem Łęczna kiedy zamknięty był Kocioł. Dziś wróciliśmy na swoje miejsce, by pomóc piłkarzom awansować w Pucharze Polski.

W ostatnich latach rozgrywki Pucharu Tysiąca Drużyn były dla nas szczęśliwe kibicowsko, ale pechowe piłkarsko. Trafialiśmy wyjazdy na stadiony gdzie raczej nigdy już za Lechem nie pojedziemy (Grudziądz, Legnica, Nieciecza), ale też w dwóch pierwszych miejscowościach nasza przygoda z Pucharem Polski się kończyła po kompromitujących występach piłkarzy. Tym razem mieliśmy pecha w losowaniach – najpierw wypadł nam mecz z GTSem, a dziś z Jagiellonią, które na dodatek przez zmianę zasad rozgrywaliśmy na Bułgarskiej. Tydzień temu dowiedzieliśmy się, że w 1/4 finału w „naszej” drabince czeka Znicz Pruszków. Dzisiejszy mecz miał więc też dodatkową stawkę w postaci szansy wyjazdu w klimatyczne miejsce, jednym słowem odskoczni od coraz nudniejszych ekstraklasowych stadionów.

Termin dzisiejszego spotkania nie był zbyt fortunny. Czwartkowe popołudnie i wczesny wieczór zazwyczaj oznacza dramatyczną walkę w korkach o powrót z pracy czy szkoły do domu. Z pewnością pora rozgrywania meczu wpłynęła na frekwencję – na trybunach było dzisiaj 10237 kibiców. Na naszym molochu wizualnie prezentowaliśmy się więc średnio. Na szczęście wbrew liczbie, terminowi i jesiennej aurze doping nie był najgorszy. Było kilka słabszych momentów, jednak ogólnie bawiliśmy się całkiem nieźle. Śpiew prowadził dziś głównie Kotara, nie obyło się jednak od kilku reprymend Klimy. On też w 80. minucie spotkania zapodał Każdy z  nas to wie, które wyszło wtedy bardzo dobrze. Wcześniej mieliśmy okazję przećwiczyć i nieźle wykonać nową przyśpiewkę, wymyśloną w sumie trochę na szybko, specjalnie na dzisiejszy mecz. Przyśpiewka jednak wypadła na tyle dobrze, że prawdopodobnie w rozszerzonej wersji powróci na najbliższych meczach i być może na stałe zagości w naszym repertuarze. Tekst nie jest póki co zbyt skomplikowany:

Cała Pol­ska zna nasz kibi­cow­ski świat

Cała Pol­ska wie, jak Kole­jorz bawi się

Lala­la­lala

Po kilku próbach, nowa melodia wychodziła dzisiaj całkiem konkretnie. Poza nią nie zabrakło stałego repertuaru. Na nasz doping wpływ miał też przebieg meczu, najpierw euforia spowodowana dwoma błyskawicznymi golami, potem ostudzona przez dwie bramki gości i skrajna złość skierowana w osobę sędziego, który zebrał dzisiaj wyjątkowo dużo bluzgów. Często też zagrzewaliśmy piłkarzy do wysiłku, którzy zafundowali nam dogrywkę. Po meczu nie zabrakło oczywiście Puchar jest nasz, zaś gdy piłkarze podeszli pod sektor z odpowiednią mocą zaśpiewaliśmy ponownie nową przyśpiewkę. Po zakończeniu meczu wszyscy zostali jeszcze trochę w Kotle, a prowadzący zachęcali do kupna biletów na wyjazd do Wrocławia. Pojawiła się bowiem dodatkowa pula wejściówek, jutro do godziny 14 można jeszcze będzie kupić je w TIFO (nowa lokalizacja, na ul. Zeylanda 6).

Na meczu nie zabrakło kibiców kości, którzy zajęli miejsca w narożniku sektora gości. Przyjechali w niecałe 50 osób z jedną flagą.

Lech Jaga, PP 30.10. 2014 (5)3

W Kotle zawisło 11 flag, a także dwa transparenty. Jeden odnosił się do zbiórek: „Chcesz zabawy, wrzuć 5 zł na oprawy”, zaś drugi dotyczył tegorocznego Marszu Niepodległości, na którym rokrocznie stawiamy się w dobrej liczbie i konkretnie się podczas niego prezentujemy. Nie może być inaczej i w tym roku, stąd na dole Kotła pojawił się transparent o treści: „11.11.14 Wszyscy do Warszawy!”.

Lech Jaga, PP 30.10. 2014 (1)

Dodatkowo, na przednim płocie Kotła w 2. połowie pojawiło się płótno należące do Legionu Piła. Jest to replika naszywki z hasłem: „Śmierć Wrogom Ojczyzny” noszonej na mundurach przez żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych. Flaga ta zadebiutowała 1 marca właśnie w północnej Wielkopolsce na tegorocznym, pilskim Marszu Żołnierzy Wyklętych, zaś wczoraj pojawiła się 1. raz na Bułgarskiej.

Lech Jaga, PP 30.10. 2014 (3)

Sporej grupy osób do wyjazdu na 11 listopada do Warszawy nie trzeba zachęcać, jednak cały czas podnosimy sobie poprzeczkę i chcemy by było tam jak najwięcej kiboli Kolejorza. Stąd mobilizacja na przykład poprzez filmik, który od kilku dni krąży w sieci:

Więcej informacji znajdziecie tradycyjnie na forum w temacie „marszowym”.

Teraz przed nami wspomniany wyjazd do Wrocławia, potem znów mecz z zamkniętym Kotłem i 11 listopada, widzimy się w Warszawie o 14:15 pod Salą Kongresową.

Lech Jaga, PP 30.10. 2014 (5)