Lech Poznań – Lechia Gdańsk, 5.03.2017

Magia, moc, agresja, nienawiść, emocje! To wszystko wreszcie zapewnił nam mecz na Bułgarskiej!

Wspominając i podsumowując rok 2015 zaznaczaliśmy, że przeżyliśmy wówczas niebywałą huśtawkę nastrojów. Atrakcyjny, ale jeszcze przegrany finał Pucharu Polski w maju, zaś miesiąc później już zdobyty - nieco nieoczekiwanie - tytuł mistrzowski. Trzy miesiące później zjazd na dno tabeli, marazm oraz żenada wiejąca z boiska i chaotycznych działań klubu. Okres degrengolady i wielkiej smuty trwał właściwie przez rok. Nie chciało się kopaczom, którzy sprawiali wrażenie zblazowanej i przypadkowej zbieraniny, jak się na to patrzyło to odechciewało się sympatykom. Publikę na meczach domowych tworzyli już tylko fanatycy i wierni kibice, czyli jakieś 12-15 tysięcy ludzi, którzy byli z klubem zawsze więc byli i wtedy. Nie brakowało meczów w których frekwencja spadała do 10 tysięcy i mniej, czyli w naszych poznańskich warunkach - wyrżnęła o dno. Aż w końcu pojawił się on - Nenad Bjelica.

Lech - Lechia, 5.03. 2017 (9)

Dalecy jesteśmy od kadzenia członkom pionu sportowe, tym bardziej, że jeszcze nie zdobyliśmy żadnego trofeum, ba - nie jesteśmy nawet liderem ligi. Nie chcemy także skupiać się na wynikach i samej grze, o tym poczytacie na innych stronach, ale dla nas ważne jest co innego. Niezależnie jak skończy się ten sezon to Chorwat już dokonał rzeczy wielkiej. Przemienił tych samych ludzi zbierających oklepy bądź remisujących z Koronami, Śląskami czy innymi Niecieczami, w bandę, która ma pomysł, werwę, charakter, wolę walki i wreszcie zostawia zdrowie na boisku. To wszystko widzimy od momentu pojawienia się w klubie Bjelicy i to widzieliśmy wczoraj. Mecz walki i wojny z zakompleksionymi piłkarzynami z Gdańska został przez nas wygrany w sensie suchego wyniku, ale też mentalnie. Nie daliśmy się sprowokować, ale jednocześnie wyszarpaliśmy swoje. Takiego Lecha chce się oglądać, w takiego Kolejorza chce się wierzyć, taka drużyna pracuje na szacunek od kibolstwa i pójdzie za nią w ogień, niezależnie od wyników, które jak to w piłce zawsze mogą być różne w wyniku zbiegów okoliczności, słabszego dnia czy przypadku. Przejdźmy teraz do kibicowskiej otoczki spotkania, nakręconej jednak przez świetną postawę drużyny pod okiem trenera.

Trening przed Lechią, 4.03. 2017 (2)

Przed meczem z inicjatywy ultrasów około 500 osób wybrało się na trening drużyny, głównie na podstawie nadziei opisanych powyżej, które zostały mocno rozbudzone. Na treningu mieliśmy ze sobą flagi "Kolejorz" i "Pyrusy", a także odpaliliśmy trochę piro. Nastroliśmy też odpowiednio drużynę, która podziękowała i zapowiedziała walkę o pełną pulę.

W końcu nadszedł dzień meczu. Frekwencja tak jak się spodziewano przekroczyła poziom 30 tysięcy, a dokładniej wyniosła 31281 kibiców!

PP Lech - Pogoń, 1.03. 2017 (21)

 

Wszyscy obecni dopingowali Lecha, bo w związku z zakazem za wydarzenia na derbach z Arką do Poznania w niedzielę nie mogli przyjechać goście. To był jedyny brakujący element do w pełni kozackiego meczu, no może jeszcze poza oprawą. Te uzależnione są od zbiórek, a i tutaj, w związku z frekwencją, coś się ruszyło. Na meczu do puszek wpadło ponad 12 tysięcy złotych, na meczach z Górnikiem Łęczna i Legią muszą paść minimum dwa razy wyższe kwoty, a choreografie pojawią się częściej. Przed meczem do wrzucania zachęcali ultrasi, którzy namalowali transparent, powieszony na promenadzie trybuny imienia Henryka Czapczyka.

Lech - Lechia, 5.03. 2017 (16)

W związku z frekwencją trybuny prezentowały się dobrze wizualnie. Nieźle napchany był Kocioł, w którym tym razem zawisły flagi fanklubów i nasze najważniejsze płótna.

Lech - Lechia, 5.03. 2017 (5)Lech - Lechia, 5.03. 2017 (13)

Zmianą była powieszona na środku piętra flaga "Lech&Arka", a także okazjonalnie w związku z obecnością naszych braci z Gdyni fana ich FC z Kuźnicy. Kocioł dostosował się do nastrojów na boisku i dosłownie wrzał, emocje sięgały zenitu, a śpiew był ogłuszający.

Obłędny doping rozpoczęliśmy od wezwań do walki. Zero litości, Lechia Gdańsk kurwa, szajs!, a także Do boju Kolejorz! Wybrzmiały z ogromną mocą i zdaje się ostatecznie nastroiły piłkarzy do walki. A była to zaiste boiskowa wojna. Potem właściwie wychodziło nam już świetnie, na pewno najlepiej w sezonie. Generalnie doping jak dawno był bardzo dobrze zbilansowany.

Żyliśmy meczem, ale śpiew nie słabł gdy na boisku akurat mniej się działo, albo działo się coś nie po naszej myśli. Do tego świetnie wyczuliśmy nastawienie innych trybun, które równie dobrze podłączały się do Kotła i śpiewały wyjątkowo równo. Wtedy stadion wręcz trząsł się w posadach, zwłaszcza gdy ryknęliśmy Cała Polska zna! Wraz z całym stadionem równie głośno wyszło W Grodzie Przemysława. Na koniec meczu zaśpiewaliśmy oczywiście Que sera, sera! a jak drużyna podeszła pod Kocioł to pobawiliśmy się razem z nimi. Znów wróciła więź z drużyną, znów można poczuć to, że jako kibice jesteśmy szanowani, a piłkarze jak zawsze nie mogą narzekać - mają ogromne wsparcie, teraz dodatkowo wzmocnione świetną koniunkturą.

Lech - Lechia, 5.03. 2017 (2)

To był wreszcie mecz taki jak kiedyś. Ciśnienie, emocje, agresja, nienawiść, ale też klimat Bułgarskiej, który jest wreszcie kompletny, bo prócz rzeszy fanatyków, ma także piłkarzy i widowiska, które to wszystko nakręcają. Oby tak dalej!

Lech - Lechia, 5.03. 2017 (10)

Wcześniej, bo przed meczem, o 15:30 licznie wsparliśmy Poznański Marsz Żołnierzy Wyklętych, który ruszył spod Fary pod Pomnik Polskiego Państwa Podziemnego. Na czele pochodu niesione było płótno Pilskich Patriotów - "Śmierć Wrogom Ojczyzny", a wśród uczestników nie zabrakło kiboli z innych fanklubów (na przykład Ostrowa Wielkopolskiego z flagą) i oczywiście z Poznania.

Marsz ŻW Poznań, 5.03. 2017

***

Przed nami teraz pierwszy od 6 lat wyjazd do Gdyni. Będzie specjal, który przyjedzie do Miasta Morza i Marzeń około godziny 15. Siedzimy za bramką, na przeciwko gdyńskiej "Górki". Bilety na mecz kosztują 25 złotych, zaś komplety z baną - 80 złotych dla małolatów i 100 normalne. Na Bułgarską wracamy meczem w 95. urodziny naszego klubu z Łęczną, na którym w związku z rosnącym ciśnieniem, ale także akcją dla dzieciaków stadion może wypełnić się po brzegi. Niech ten sen trwa!