Lech Poznań – Manchester City, 4.11.2010

Za nami drugi mecz fazy grupowej, tym razem ze słynnym Manchesterem City.

Historia tego meczu zaczęła się długo przed pierwszym gwizdkiem. Gdy tylko ogłoszono sprzedaż biletów rozpoczęło się istne szaleństwo, większe niż przed meczem z Salzburgiem. Szturm kas, ograniczenia sprzedażowe, różne historie i zajścia pod kasami, jednym słowem działo się. Nam, kibolom Kolejorza udało się obronić Kocioł przed zalewem fanów piłki i kibiców polskich drużyn w pucharach, którzy tłumnie zjechali się do Poznania, żeby obejrzeć w akcji słynny angielski klub. Nas interesował tylko Kolejorz, nieważne czy wychodzący na przeciw Manchesteru City czy Polonii Bytom. Dlatego już od rozgrzewki rozpoczęliśmy głośny doping wspierający Lecha oraz kilkukrotnie wezwaliśmy piłkarzy do walki bez kompleksów swojskim Jazda z kurwami!

DCIM100MEDIA

Mecz ten był też debiutem José Marii Bakero, niegdyś świetnego piłkarza Barcelony, teraz zdaniem naszym jak i wielu osób w środowisku trenera z przypadku. Niestety władze naszego klubu były głuche na głosy rozsądku i zatrudniły Hiszpana na stanowisko trenera, zwalniając lubianego Jacka Zielińskiego, który wydawałoby się zażegnał już kryzys. Postanowiliśmy skomentować wyżej wymienione sytuacje, a także brak transferów na czas przed sezonem, co być może przekreśliło już na starcie nasze szanse na Ligę Mistrzów. Na jednej z prostych zawisł transparent o treści: „Szanujcie kibiców! Najpierw cyrki z transferami, potem burdel z biletami, teraz szopka z trenerami!”

DCIM100MEDIA

Nie mamy Ligi Mistrzów, ale mamy Ligę Europy, w której radzimy sobie całkiem nieźle, zarówno na boisku jak i na trybunach. Na murawie wzięliśmy rewanż na Anglikach za mecz wyjazdowy i pokonaliśmy ich w identycznym stosunku bramek, zaś na trybunach oczywiście królowaliśmy wokalnie. Mecz zgromadził komplet, 42000 widzów, doping gdy podłączała się większość stadionu po prostu wgniatał w ziemię, a przy skakaniu tyłem za bary (zaprezentowane na meczu w Manchesterze wprawiło Wyspiarzy w zachwyt) można było mieć poważne obawy, czy nasze Estadio Bubel Arena się nie rozpadnie. Po jedynej bramce dla gości dodatkowo kilka bystrych osób skroiło flagę gości, którą jednym narożnikiem nieopatrznie przywiązali do barierek naszych sektorów.

Lech - MC, 4.11. 2010 (7)

Anglicy przyjechali na oko w osiemset osób i przywieźli sporo płócien, a także prezentowali się wizualnie jak ze znanych filmowych produkcji. Coś tam śpiewali, bawili się też bez koszulek, ale generalnie daleko im do polskiego, kibolskiego chamstwa.

***

Tymczasem już za trzy dni wracamy (i to dosłownie) do ligowej szarzyzny, poprzez wyjazd do Chorzowa. Potem na Bułgarskiej podejmujemy Lechię i Polonię Bytom.