Lech Poznań – Piast Gliwice, 21.09.2008

W natłoku wyjazdów wypadł nam także ligowy mecz na Bułgarskiej.

Po cudownej wyprawie do St. Gallen, Gdyni, Krakowa i kozackim wypadzie do Wiednia przyszedł czas na odbębnienie ligowego obowiązku i mało atrakcyjny mecz z Piastem Gliwice. Taki jednak żywot fanatyka, że każdy mecz jest dla niego przeżyciem i dumnie reprezentuje oraz sławi swój klub zarówno na kozackim meczu poza Poznaniem jak i na tym mniej ciekawym domowym.

Spotkanie zgromadziło 15000 kibiców, a doping – co jest już wręcz tradycją – był bardzo dobry. Mimo deszczowej pogody – za dwa dni zaczyna się już kalendarzowa jesień – sporo osób założyło koszulki na odzież wierzchnią, dzięki czemu Kocioł prezentował się nadal fajnie z wyraźnym podziałem na barwy.

Z przyśpiewek świetnie wyszło nam Skockie, a prowadzący zadbali o dobry klimat tradycyjnie zagrzewając do różnego rodzaju urozmiceń w dopingu jak podrzucanie szali, czy skakanie za bary.

 

W klatce gości stawiły się 204 osoby z flagą „Weterani”.

Kibice Piasta przyjechali rejsówkami i mieli powrót z przygodami, bo uciekła im bezpośrednia bana powrotna do Gliwic. Tam zameldowali się dopiero po godzinie 5-ej rano.

My po meczu podziękowaliśmy piłkarzom za walkę i kolejne ligowe punkty.

 

***

Przed nami teraz wyjazd do… Gliwic na mecz w Pucharze Polski, a potem do Łodzi na ŁKS. Początek października przyniesie z kolei naprawdę dużo emocji w Poznaniu – rewanż z Austrią oraz starcie z odwiecznym wrogiem Legią.