Lechia Gdańsk – Lech Poznań, 12.11.2000

Wyjazd do Gdańska był niezwykle ciekawy i pełen pozaboiskowych emocji. Zapraszamy do lektury oryginalnych relacji z tamtego spotkania.

Relacjonuje kibic Lechii: „Z dużej chmury mały deszcz”. Ich ok. 800 (Lech, Arka, może jeszcze ktoś). 1500 policji, 200 ochroniarzy, straż miejska i pożarna, brygada antyterrorystyczna. Lech przyjeżdża pociągiem specjalnym z Poznania, Arka z Gdyni. O jakichś akcjach zaczepnych mogliśmy tylko pomarzyć, ale przed meczem, gdy na sektorze dla przyjezdnych jest ok.200 A-L, atakujemy ich od strony „trybuny”. Do sforsowania mamy jednak bramę. Widząc, że próbujemy się do nich dostać kilku przyjezdnych biegnie w naszą stronę(pusty sektor bezpieczeństwa). Gdy wyłamujemy małą bramkę i w ok.10-ciu wbiegamy na sektor zaczynają się cofać i nawołują resztę. W tym momencie A-L atakuje nas całą szerokością trybun i po krótkiej walce wycofujemy się(jest nas za mało – za mała bramka, w momencie ich ataku jest nas 20-tu na ich sektorze). Zaczynamy obrzucać się kamieniami. Po kilku chwilach wbiega policja i strzela do nas z shotgunów. Nasza akcja nie była jakaś przemyślana, tylko bardziej spontaniczna, w naszych szeregach było za dużo przypadkowych osób, dlatego wyglądało to, jak wyglądało. Przyjezdni też za bardzo nie palili się do bójki. Na samym początku, gdy wyłamywaliśmy bramę podbiegło ich tylko 3 i strzelili w nas rakietnicami, później rzucali kamieniami(przybiegło jeszcze kilku), a reszta przyglądała się z odległości 40 metrów, kilkudziesięciu rusza dopiero, gdy byliśmy na sektorze obok nich. Na sektorze dla przyjezdnych pokazuje się jakaś nasza flaga, którą wszyscy widzieli pierwszy raz na oczy(później okazuje się, że to Cracovia ukradła z balkonu komuś z Wisły flagę o naszych barwach, a napis zrobili sami-wersja Wisły). Na naszym sektorze pokazuje się inna flaga – widmo”Lech Jude”, ktoś zrobił i przyniósł (!) – bez komentarza. Po naszej stronie Śląsk(ok.40), Wisła (kilku), Malbork (50), Gryf Słupsk (ok. 50) i kilku z Legii Warszawa. Dziwna sytuacja zaistniała po meczu, bo doszło do bójki między kibicami Lechii z Gdyni i Gdańska. Poszło o to, że Ci pierwsi zostali urażeni tym, że szalikowcy Lechii co chwile krzyczeli”cała Gdynia – kurwa świnia”. Już w czasie meczu jeden z Gdyni wszedł w młyn i chciał uciszyć wodzireja, lecz napotkał na opór, doszło do bójki, ale zostali rozdzieleni. Po meczu doszło do totalnej bijatyki między 20 z Lechii z Gdyni, a 2 razy większą grupę lechistów (nie byli to chuligani, tylko krzykacze). Lechiści z Gdyni to „tacy do bójki”, więc rozdali więcej strzałów i obie grupy rozdzieliła policja. W tym czasie Arka i Lech odjechali do domów. BARTEK (ULG)

Relacjonuje kibic Arki: Ogółem na sektorze zameldowało się nas ponad 1000 kibiców. Lech przyjechał podstawionym pociągiem w 430 + auta, razem 500. Wszystkich Arkowców było dobrze ponad 500  kilku z KSZO i 1 z Zagłębia Lubin. Przed meczem próbujemy wjechać z bramą, ale nam nie wychodzi. Wjeżdżają psy i oklepują kilku fanów. Chwilę później dochodzi do starcia na stadionie. Wtedy na sektorze było tylko kilkadziesiąt osób od nas. Lechia wyłamuje brame od krytej i próbuje się do nas dostać. Podbiega 3 Arkowców i odpiera atak betonów. Po chwili wjeżdża brygada anty i strzela z gumek. Psy zwijają 3 betonów za łamanie ławek. Lech wnosi na mecz po szczegółowej kontroli 1 racę i świecę. Prezentacja Lechii do dupy, tylko świeca dymna i młyn na krytej(słaby). Na meczu jak zwykle niezliczona ilość wyzwisk. Z betonami podobno 20 z Legii(Teddy Boys), Śląsk, Wisła, Gryf. Po meczu żegnamy się z fanami Kolejorza i każdy odjeżdża w swoją stronę. HOOLIGAN (Arka Gdynia)

Lechia - Lech, 12.11. 2000 (2)

Relacjonuje kibic Lecha: Na mecz do Gdańska pojechaliśmy specjalnym pociągiem w ok.500 osób. W drodze do Trójmiasta spokój. W Tczewie dosiada się miejscowy f-c Arki oraz kilkudziesięciu psów. Wysidamy na Politechnice i czekamy za Arką, po chwili podjeżdżają SKM (około 800). W drodze na stadion Lechia próbuje coś wykręcić, ale we wszystko mieszają się psy, których było w sumie ponad 2 tysiące ! Pod stadionem dochodzi do pierwszych spięć z psami, ale na razie jest jeszcze spokój. Gdy część wiary już weszl na sektor, ok.50 z Lechii atakuje. Leci kilka kamieni. W tym czasie na naszym sektorze było kilkunastu psów, którzy próbują uspokoić sytuację. Pod kasami debile wjeżdżają w nas z dwóch stron i napierdalają, gdzie popadnie(chcieli zrobić miejsce dla antyterrorki, która po wejściu na stadion zaczyna strzelać). Kilka osób zostaje rannych. Moment ten wykorzystuje kilkadziesiąt osób i wjeżdża na stadion przez płot. Później już spokój. Razem było nas ok.1300. Wywieszamy tylko 3 flagi po bokach (Arki, Cracovii i Lecha fan-clubu Koło), gdy z przodu płot był wysmarowny jakimś gównem. Wieszamy też małą fanę Lechii (zdobytą przez Cracovię w Krakowie), która później płonie. Lechia wywiesza i pali zrobioną przez siebie fanę:”Lech Jude”, czy coś w tym rodzaju. Na meczu Lechia zaprezentowała się słabo, u nas fantastyczna atmosfera, doping przez cały mecz. Po meczu spokój. Lechia próbowała jeszcze coś wykręcić na stacji, ale po raz kolejny tego dnia we wszystko wmieszały się psy Powrót bez przygód. KRZYCHU (Lech Poznań)  

Lechia - Lech, 12.11. 2000 (1)

Relacje z: „Polish Ultras Pride Of Poland”, nr 5, luty 2001

Foto: FOTOKOLEJORZ

Lechia - Lech, 12.11. 2000 (3)