Lechia Gdańsk – Lech Poznań, 24.05.2015

Kolejny krok do upragnionego mistrzostwa za nami. Tym razem padło na Gdańsk gdzie udaliśmy się po raz drugi w bieżącym sezonie.

Był to ostatni taki wyjazd w tym sezonie, więc nie było problemu ze sprzedażą biletów, tym bardziej, że cały czas gra toczy się o najwyższą stawkę. Łącznie stawiliśmy się na sektorze w liczbie 1540 osób, w tym 301 kibiców Arki. Do Gdańska podróżowaliśmy dwoma specjalami, znów wytrasowanych przez PKP InterCity. Pierwszy pociąg wyruszył z Poznania z opóźnieniem, przez co na trasie byliśmy świadkami niecodziennej sytuacji wyprzedzania się dwóch speców. Arkowcy tradycyjnie ze swojej zbiórki dojechali SKM.

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (24)

Wejście na mecz przebiegało sprawnie, na wejściu trochę dłużej została przetrzymana jedynie sektorówka, bo dyrektor bezpieczeństwa Lechii zażądał okazania… atestu materiału z którego została wykonana. W końcu wszystko jednak znalazło się na sektorze. Na jego płotach i pleksi wywiesiliśmy sześć flag: „Pyrlandia”, „Kolejorz”, „Lech Poznań”, „Fanatycy”, „UL ’01”, „e-Lech ’02”.. Do tego na sektorze wisiały dwa płótna Arki: „Arka Gdynia” i debiutująca flaga Arkowców z Redy. Na przednim płocie powiesiliśmy także trzy transparenty. Jeden odnosił się do oczekiwanej zmiany, która stała się faktem wieczorem, wzbudzając sporą radość po meczu i w pociągach.

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (27)

Padł pierwszy bastion władzy najbardziej w historii uprzykrzającej nam życie, która wzięła sobie zniszczenie naszego świata za jeden ze swoich celów. Pozostałe dwa transparenty odnosiły się do tych z nas, którzy ze względu na różne perypetie nie mogą wspierać Kolejorza na żywo: „Róża trzymaj się! PDW CHWDP” i „Kuba trzymaj się! Wolność dla Ultrasów!”

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (33)

Doping tego dnia prowadzili ponownie Klima z Kotarą. Mimo, że akustyka z perspektywy sektora gości w Gdańsku nie jest najlepsza to było z naszym poziomem wokalnym całkiem nieźle. Przed meczem przypomnieliśmy sobie Na trybunach śpiew, które podobnie jak w Warszawie wyszło nam bardzo dobrze, zarówno przed meczem jak i w obydwu połowach. W pierwszej połowie dobrze wykonaliśmy także chorwackie. Nasz śpiew był jeszcze głośniejszy w drugiej połowie.

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (36)

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (49)

Doping podkręciły gole, a także oprawa zaprezentowana przez ultrasów w 75. minucie. Wreszcie nadarzyła się okazja do zaprezentowania hasła pochodzącego z kibicowskiej klasyki muzycznej – kawałka „Lech Poznań”, autorstwa Peji. „Od miasta do miasta – po mistrzostwo i basta!” zostało wyklejone białym materiałem na dwóch transparentach z czarnego materiału o wymiarach 3×32 m każdy. Do nich została rozciągnięta sektorówka o wymiarach 22,5×34 m. Ta również w kolorze czarnym przedstawiała pędzącą lokomotywę z naszym herbem na przodzie. Jak lokomotywa to musiało się dymić, więc gdy sektorówka została zwinięta na sektorze rozbłysło światło 32 rac. Oprawie towarzyszyła ponownie przyśpiewka Na trybunach śpiew.

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (40)

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (39)

Po prezentacji choreografii dopingowaliśmy bez koszulek, głośno śpiewając aż do końca meczu, który zapewnił sporo emocji w ostatnich minutach. Piłkarze wreszcie wytrzymali ciśnienie w trudnej chwili i dowieźli zwycięstwo do końca. Po meczu podeszli pod sektor i tradycyjnie razem pośpiewaliśmy. Wreszcie było widać na ich twarzach trochę zacięcia i charakteru, najwięcej tych cech z pewnością prezentuje Łukasz Trałka – oby udało się w pozostałych 3 spotkaniach je potwierdzić, na co wszyscy w Poznaniu i całej Wielkopolsce czekamy.

Lech - Lechia, 24.05. 2015 (31)

Co do Lechii to wyraźnie poprawiła się tam frekwencja i znów na meczu z nami było ponad 20 tysięcy ludzi, choć o wiele mniej niż w sierpniu. Lechia nie ma jednak takich problemów z frekwencją jak na przykład Śląsk. Młyn lechistów prezentował się w miarę dobrze, aczkolwiek przydałaby się tam większa dyscyplina jeśli chodzi o barwy. W drugiej połowie betony zaprezentowały flagowisko, które wyglądało efektownie. Słabo wyglądało za to piętro, które lepiej byłoby zamknąć i bardziej nabić dół. Doping gospodarzy z naszej perspektywy jak to w Gdańsku był słyszalny, ale kompletnie niezrozumiały. W efekcie powstały „szum” był dość głośny w 1. połowie, i pod koniec meczu, gdy piłkarze Lechii zdobyli kontaktową bramkę.

Po meczu standardowo oczekiwaliśmy na wyjście z sektora, ale nie tak skandalicznie długo jak w sierpniu. Pierwsza bana była już podstawiona na peron więc bez większych opóźnień dotarliśmy do Poznania.

Więcej fot: