Lechia Gdańsk – Lech Poznań, 30.09.2012

Wyjątkowo trudne dla kibiców czasy sprawiły, iż każdy wyjazd na który można normalnie pojechać jest na wagę złota. W tym roku, jeśli chodzi o krajowe wyprawy, mieliśmy okazję dopingować Kolejorza z sektora gości zaledwie sześciokrotnie wliczając niedzielny wyjazd. Zamknięte sektory, zakazy wyjazdowe rozdawane na prawo i lewo to niestety obecnie norma i nic nie zapowiada by miało się to zmienić. Przez smutną rzeczywistość ciśnienie na wyjazd do Gdańska było zatem spore. Bilety z pomocą naszych zgodowiczów z Gdyni rozeszły się bardzo szybko. Dodatkowym smaczkiem wyjazdu był fakt kręcenia materiału do kibolskiego teledysku, którego premiera, tak jak i całej "rapowej płyty kibolskiej" pod tytułem "Definicja Kibol", zbliża się już dużymi krokami. Lechia Lech 30.09 (6) Na wyjazd jechaliśmy pociągiem specjalnym, w Gdańsku przesiedliśmy się z niego na SKM dojeżdżając pod sam stadion. Osobną zbiórkę mieli Arkowcy, których tego dnia było z nami około 300 z dwoma flagami. W sumie na sektorze stawiliśmy się w liczbie 2030 osób, należy odnotować wśród nich 12 zgodowiczów z KSZO również ze swoim płótnem. Lechia Lech 30.09 (4) Podczas podróży nasze grono nieznacznie się uszczupliło o jednostki, które przesadziły z alkoholem. Niestety, mimo dla większości oczywistych zasad nadal trafiają się ludzie, którzy nie potrafią zachować żadnych norm. Nikt nie mówi o totalnej prohibicji w pociągu, wielu osobom 2-3 piwka wypite w drodze na mecz są wręcz niezbędne do aktywnego uczestnictwa w wyjeździe, jednak jeśli ktoś nie zna swojej miary to kończyć będzie podróż tak jak kilku delikwentów wysadzonych po drodze. Wejście na stadion odbyło się bez większych problemów, ale było bardzo powolne. Mimo nowej infrastruktury i funkcjonalności obiektu w Gdańsku nadal zapewnienie usprawnień w kwestii wejścia kibiców na sektory przerasta odpowiedzialnych za to ludzi. Lechia Lech 30.09 (5) Praktycznie wszyscy weszli jednak na sektor do pierwszego gwizdka sędziego. Od tego momentu jechaliśmy też z dopingiem, który ciężko obiektywnie ocenić. Były momenty lepsze i gorsze, te drugie ratowało głośno śpiewane Każdy z nas to wie, a po przerwie meczu doping podkręciła oprawa i końcówka była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Świetnie wychodziło tego dnia również Za Lechem. Mimo to na gwałt potrzebujemy odświeżenia naszego repertuaru. Trzeba również wspomnieć o tragicznej akustyce na gdańskim stadionie. Śpiew rozmywa się tam zupełnie, o czym przekonaliśmy się już rok temu. Tym razem również długimi minutami zdawało się jakbyśmy po prostu mruczeli, choć według postronnych opinii nasz doping przez cały mecz był dobry, równy i głośny. Lechia Lech 30.09 (9) Wspomnianą oprawę zaprezentowaliśmy w 80 minucie spotkania. Składała się z dwóch części - sektorówki przedstawiającej gdański stadion z hasłem "Nowe stadiony - stare zasady!", którą wypełniły kartony w kolorze tła. Potem na sektorze odpalonych zostało 30 rac, wybuchały również licznie achtungi, a na koniec na rozciągniętych pasach materiału zaprezentowana została druga część choreografii - hasło "Naszej pasji nie dacie rady!" w towarzystwie odpalającego race ultrasa, a także bezradnych wobec tego faktu milicjanta, stewarda oraz wąsa z PZPN. Podczas meczu powiewało długimi momentami kilka flag na kijach. Lechia Lech 30.09 (8) Lechia Lech 30.09 (10) Lechia Lech 30.09 (14) Lechia tymczasem nie robiła tego dnia dobrego wrażenia wokalnie - poza głośniejszymi momentami na rozpoczęcie meczu oraz po bramkach, u nas w sektorze byli słabo słyszalni. Także z winy akustyki większość z ich dopingu była dla nas po prostu mało melodyjnym szumem. Wizualnie zaprezentowali się również średnio. Mimo dobrego oflagowania młyna raziły w oczy puste schody oraz stewardzi w wejściach. Zdziwienie wśród nas wzbudziły również osoby w odblaskowych kamizelkach, które zawiesiły transparent "Pirotechnika jest bezpieczna". Lechia podczas meczu zaprezentowała flagowisko, które wyglądało nieźle, jednak brakowało do niego pirotechniki. Nie brakowało za to obustronnych bluzgów, my z resztą przygotowaliśmy na to spotkanie okazjonalną przyśpiewkę. Cały stadion ucichł tylko w jednym momencie, gdy minutą ciszy uczczono pamięć zmarłego Dawida Zapiska. Dobry kibolski mecz szczególnie w naszym wykonaniu niestety nie był dobry piłkarsko w wykonaniu naszych kopaczy. Po spotkaniu pod sektor podeszli nieliczni, przez co można było odnieść wrażenie, że nie jest to drużyna tylko przypadkowa zbieranina. Dopiero na wyjeździe, szczególnie tak kibicowsko udanym widać jak niewiele znaczą przepłacone primadonny kopiące się po czołach na murawie. Po zakończeniu meczu i tradycyjnym dłuższym przetrzymaniu na sektorze ruszamy w kierunku pociągów. Lechia Lech 30.09 (16) Podróż powrotna to liczne przystanki, podczas których przez długie minuty trwała zabawa na peronach w kolejnych miastach. Najdłużej zabawiliśmy w Bydgoszczy, gdzie przez dobre pół godziny trwały śpiewy i licznie płonęła pirotechnika. Niestety tak jak to wspomniane zostało już na początku - nie wiadomo kiedy znów tak licznie wybierzemy się gdzieś w trasę i to na pewno również dodało ochoty do kibolskiej zabawy, zgodnie z łacińską sentencją Carpe diem!
Lechia Lech 30.09 (15) Lechia Lech 30.09 (13) Lechia Lech 30.09 (12) Lechia Lech 30.09 (11) Lechia Lech 30.09 (7) Lechia Lech 30.09 (3)