Legia Warszawa – Lech Poznań, 12.04.2008

Opromienieni ostatnią serią zwycięstw, wykorzystując całą przyznaną nam pulę biletów udaliśmy się pociągiem specjalnym w 1200 osób, na teren naszego odwiecznego rywala.

Stolyca przywitała nas pochmurnym niebem i deszczem, ale tez ciepłym, wiosennym powietrzem. Bana zawiozła nas na dworzec Warszawa Gdańska, skąd postawionymi Ikarusami w asyście milicji udaliśmy się w kierunku ulicy Łazienkowskiej 3. Wejście jak to na Legii, szczególnie za rządów antykibicowskich właścicieli, przebiegało opornie i trwało także po rozpoczęciu spotkania.

Koniec końców zajęliśmy miejsca w sektorze gości wraz z przedstawicielami zgód, a także kibiców Spartaka Moskwa, którzy wsparli nas wraz z 1 flagą.

Legia - Lech, 12.04. 2008 (14)

Poza tym sektor przyozdobiliśmy swoimi stałymi płótnami jak i flagami grup i FC. Na początku meczu zaprezentowaliśmy także oprawę przedstawiając bardzo estetycznie namalowany transparent "Forza Lech" z herbem klubu, Wielkopolski i miasta Poznania.

Legia - Lech, 12.04. 2008 (32)

Do niego nawiązywały także identyczne jak transparent szaliki, które otrzymał każdy jadący wraz z biletem.

Legia - Lech, 12.04. 2008 (2)

Zaraz po wejściu na sektor rozpoczęliśmy bardzo dobry, głośny i równy doping. Zadanie mieliśmy ułatwione, bowiem na Legii trwa protest kibiców przeciwko koncernowi ITI, właścicielowi klubu, którego ambicją jest zniszczenie ruchu kibicowskiego na Łazienkowskiej. Oczywiście na takie działania, mimo odwiecznej nienawiści do Warszawy i legionistów, nie pozostajemy bierni i ponad podziałami wspieramy kibiców Legii w walce z okupantem. W związku z tym wielokrotnie bluzgaliśmy i zwracaliśmy się do właścicieli Legii odpowiednimi okrzykami, jak na przykład ITI spierdalaj!, Walter ty cwelu - kup sobie klub w Izraelu!, a także bluzgami na Stefana Dziewulskiego, Mariusza Waltera i innych szkodników, którzy niszczą ruch kibicowski. Za wsparcie w walce otrzymaliśmy od legionistów brawa, śpiewając także Piłka nożna dla kibiców!, a także Nie ma Legii bez Żylety!

Legia - Lech, 12.04. 2008 (15)

Ta była dogłębnie kontrolowana przez ochroniarzy, filmowana, a wchodzącym na nią kibicom nie pozwolono wnosić żadnych transparentów. Mimo to legioniści zaprezentowali dwa, jeden skierowany do kibiców Lechii w kontekście ich ostatniego spotkania oraz drugi skierowany właśnie do władz klubu o treści: "WA TER, MIK AS, DZIEWU SKI - tym panom brakuje (L) w sercu!!!"

Poza tym na trybunie krytej podczas meczu nagle pojawiła się czerwona sektorówka z wizerunkiem Mariusza Waltera stylizowanym na lewackiego bojówkarza Ernesto Che Guevarę. Sektorówka wzbudziła aplauz wszystkich na stadionie, poza oczywiście właścicielami, którzy na kibiców swojego klubu wysłali uzbrojony oddział ochrony. Ten wszedł na trybunę i mimo, że nie chodzą na nie kumate jednostki jak na Żyletę to sektorówka została obroniona, a po meczu zwisała z Trasy Łazienkowskiej.

Legia - Lech, 12.04. 2008 (5)

My tymczasem poza wsparciem dla legionistów oczywiście nie zapomnieliśmy, że wiele spraw nas dzieli i wykrzyczeliśmy na pustym obiekcie niezbędną porcję bluzgów. Z racji sytuacji skupiliśmy się jednak głównie na sobie i wspieraniu Kolejorza na terenie gdzie nie wygrał od 13 lat. Szczególnie dobrze wyszło nam Niebieski z białym, a także Niech zwycięża Lech, które głośno ciągnęliśmy przez długie minuty meczu. W równym śpiewie pomagały dwa bębny, a wsparcie poczuli piłkarze, którzy po bramce Przemka Pitrego wygrali spotkanie 1:0!

Legia - Lech, 12.04. 2008 (22)

Pierwszy triumf od tak dawna wywołał euforię na naszym sektorze, sporo osób wskoczyło na płot i szalało ze szczęścia. Po meczu piłkarze podbiegli pod sektor i rzucili nam koszulki, a także długo z nami świętowali i śpiewali. Warto także zaznaczyć, że ten wspaniały mecz był 300., który w naszych barwach rozegrała nasz legenda - Piotr Reiss.

Po długim oczekiwaniu na sektorze udaliśmy się do autobusów i wróciliśmy na pociąg. Ten wielokrotnie podczas powrotu zatrzymywał się na mijanych stacjach, gdzie wysypywaliśmy się na perony i świętowaliśmy zwycięstwo.