Legia Warszawa – Lech Poznań 18.05.2013

Ciśnienie przed tym meczem było ogromne. Sprzedaż biletów nie była nawet liczona w godzinach, bo wejściówki rozeszły się w kilkadziesiąt minut. Niestety, podobnie jak przed rokiem mecz miał się odbyć o raczej średnio pasującej do naszych futbolowych realiów porze, czyli o 13:30.

Rok temu jednak w Warszawie bawiliśmy się świetnie, a mecz był o tej samej godzinie. Mimo to czuć było, że to nie to samo co spotkanie zaczynające się choćby o 18. Wyjazd zaplanowaliśmy na 5:45, do stolicy dotarliśmy około 11. Tradycyjnie stołeczna policja „fachowo” przygotowała transport na stadion, podstawiając 5 autobusów, w tym jeden krótki. Po mało komfortowej przejażdżce, rozdzieleni na dwie tury podeszliśmy pod wejście na sektor gości. Tam czekało nas pozytywne zaskoczenie. Po pierwsze zlikwidowano absurdalną i prowokacyjną bramkę obstawioną przez policję, która stała przed sektorem na drodze przy Kanałku, a po drugie po chwili oczekiwania rozpoczęto wpuszczanie i kontrolę jakiej na Łazienkowskiej jeszcze nie uświadczyliśmy. To, że wszyscy chyba po raz pierwszy byli na sektorze na pierwszy gwizdek to mało. Generalnie wszyscy bez żadnych większych problemów zostali wpuszczeniu już na kilkadziesiąt minut przed rozpoczęciem spotkania. Kontrola była szybka i mało upierdliwa, oczywiście nie brakowało zabawnych momentów i „dialogów” z jakimiś nasłanymi negocjatorami (?), którzy mimo bezproblemowego wpuszczania przepraszali nas za ewentualne „niedogodności”. Szkoda tylko, że żyjemy w tak absurdalnych realiach, gdzie trzeba cieszyć się z normalności.

Legia Lech

Szybko wypełniony przez nas sektor, tym razem oflagowaliśmy w wyjątkowy sposób. Główną flaga którą eksponowaliśmy było płótno znane dotąd tylko z Bułgarskiej – „Miasto złą sławą owiane” – i trzeba przyznać, że prezentowało się wspaniale. Do tego na płocie widniała wyjazdowa flaga „Fanatycy”, „Pyrlandia”, oraz flagi niektórych grup, a także płótna wspierających nas zgodowiczów z Ostrowca i Gdyni. Poza dobrym oflagowaniem sektora, powiewało na nim podczas meczu 10 flag na kijach. Pozostając w temacie oflagowania, mieliśmy także małą niespodziankę dla dumnych ze swego pochodzenia warszawiaków. Na początku meczu rozwiesiliśmy przeróbkę pewnej legijnej fany z hasłem „Warszawa Radomiem Europy” opatrzoną elką umieszczona w gwiazdkach UE oraz przerobionym herbem Warszawy. Do tego pozdrowiliśmy miejscowych okrzykiem „Warszawskie słoiki!”.

Legia Lech

Stadion przy Łazienkowskiej był tego dnia pełen. Dobrze wizualnie prezentowała się ‘Żyleta’, która tego dnia, co trzeba przyznać, była w formie. Od pierwszych minut legioniści dopingowali naprawdę bardzo głośno, często dopingował prawie cały stadion. Inne trybuny poza ‘Żyletą’ brały udział także np. w skakaniu za bary co dawało naprawdę dobry efekt. Jednak po świetnym początku, Legia miała kilka przestojów, do tego często zdarzały się przerwy w dopingu. Najgłośniej tego dnia miejscowi ryknęli dopiero po bramce. Od niej aż do końca meczu, a także po jego zakończeniu słychać było już tylko ich.

Legia Lech

Wcześniej jednak, przez większość meczu udało się dobrze i głośno dopingować także nam. O tym, że byliśmy słyszalni nie tylko na pobliskich nam sektorach, ale także na ‘Żylecie’ świadczyły gwizdy i riposty, które płynęły właśnie z najważniejszej trybuny legionistów. Przy dobrej formie miejscowych nie było tego wyraźnie słychać, jednak naprawdę przez długie momenty meczu śpiewaliśmy bardzo konkretnie i głośno. Apogeum mieliśmy chyba w drugiej połowie, wtedy głośno niosło się „Każdy z nas to wie”, wzmocnione jeszcze udanymi kilkoma akcjami piłkarzy. Jedno jest pewne – daliśmy tego dnia radę i było nas wielokrotnie dobrze słychać, na pewno nie zawiedliśmy w kluczowym momencie sezonu.

Po meczu byliśmy długo trzymani na sektorze, z którego wyszliśmy spokojnie, ale znów zawiodła organizacja i na dworzec wracaliśmy w trzech turach, bo nikt nadal nie wpadł na to, że liczba autobusów jest zbyt mała. Po wyjściu z sektora odłączyła się od nas 50-osobowa grupa wspierających nas tego dnia kibiców KSZO, która na powrocie zaliczyła spotkanie z Legią. Sytuację najlepiej odda krótka relacja naszych zgodowiczów: „Podczas powrotu w okolicach Grójca około 80-osobowa ekipa Legii Warszawa wychodzi nam naprzeciw i blokuje drogę. Zatrzymujemy się i wychodzimy w sile 39 osób. Znaczna przewaga liczebna atakujących mocno odczuwalna i po około minucie starcie dobiega końca na korzyść Legii. Zarówno jedna jak i druga strona przyjęła kilka solidnych ciosów. Po honorowej walce symboliczne przybicie piątek.”

Nasz powrót tymczasem był spokojny, nie licząc tradycyjnych imprez na peronach. Na jednej ze stacji małą „oprawę” zaprezentował FC z Ostrowa Wielkopolskiego prezentując transparent w asyście rac. Do Poznania powróciliśmy przed północą.