Legia Warszawa – Lech Poznań, 21.04.2012

O kulisach tego meczu, a konkretniej o kulisach naszego przyjazdu i wejścia na sektor gości mógłby powstać osobny wpis. Kilkanaście dni użerania się z aparatem władzy zakończyło się jednak sukcesem. Na kiboli nie ma rady, stawiliśmy się w sektorze gości w 1548 osób i zaprezentowaliśmy się wspaniale! Przedeurowa gorączka sprawia, że urzędnicze, polityczne i milicyjne mózgi nie wyrabiają i zamiast pomyśleć nad czymś pożytecznym lub po prostu nie przeszkadzać biorą udział w konkursie na najbardziej idiotyczną decyzją. Życie w państwie Tuska bywa nawet zabawne, jeśli zbierze się wszystkie absurdy i bareizmy, których przed Euro 2012 zbiera się coraz więcej. Gierkowska propaganda i przygotowania narodu trwają w najlepsze, jednak mniej śmiesznie robi się gdy widać, że władza nie cofnie się przed niczym, także łamaniem praw obywatelskich, byleby postawić na swoim. Jak przed każdym wyjazdem rozpoczęliśmy sprzedaż biletów. Kiedy wszystkie wejściówki się rozeszły jak grom z jasnego nieba spadła informacja o najnowszym wymyśle Jacka Kozłowskiego, wojewody mazowieckiego:
21 kwietnia mecz między drużynami Legii i Lecha odbędzie się z wyłączeniem sektorów przewidzianych dla gości. Taką decyzję wydał Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki po otrzymaniu wniosku komendanta stołecznego policji z negatywną oceną bezpieczeństwa meczu. Zakaz obejmuje sektory nr 121, 122, 221, 222 i dotyczy jedynie meczu organizowanego 21 kwietnia na stadionie miejskim przy ul. Łazienkowskiej w Warszawie. Od decyzji przysługuje organizatorowi odwołanie do Ministra Spraw Wewnętrznych - w ciągu 14 dni od daty doręczenia decyzji. Odwołanie nie wstrzymuje jej wykonania. Wojewoda podziela ocenę policji, iż organizacja meczu z udziałem kibiców obu drużyn może realnie naruszyć porządek publiczny i stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa uczestników imprezy masowej. Na decyzję wpływ miała również niedostateczna obecność służb porządkowych podczas meczów ligowych w sektorach gości i gospodarzy. Utrudnia to lub uniemożliwia identyfikację osób łamiących prawo. Również organizator - Klub Piłkarski „Legia” Warszawa – pisemnie potwierdził, że wyłączenie sektora dla kibiców gości podniesie poziom bezpieczeństwa planowanego meczu."Mam nadzieję, że dzisiejsza decyzja pomoże zarządowi klubu i kibicom zaakceptować konieczną obecność służb porządkowych wewnątrz wszystkich sektorów oraz zapewnienie pełnej identyfikacji osób łamiących prawo" – powiedział Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki. Decyzję o wyłączeniu części trybun wojewoda mazowiecki podjął na podstawie ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych z 20 marca 2009 roku.
Decyzja zdawała się być nieodwołalna. Wtedy jednak pokazaliśmy swoją moc sprawczą i zabraliśmy się do działania. Nie od dziś wiadomo, że na kiboli nie ma rady i kto ma dać radę albo choć spróbować walczyć z obecną władzą jak nie my. Tak się złożyło, że tego dnia, ulicami Warszawy, całkiem niedaleko Łazienkowskiej, miał przejść II Ogólnopolski Marsz w obronie suwerenności Polski, wolności mediów i przyznaniu TV TRWAM miejsca na multipleksie. Marsz zaczynał się o 13:00, także w połączeniu z jego wymową skierowaną przeciw władzy ta propozycja stała się bardzo kusząca dla kibiców, którym uniemożliwiono obejrzenie meczu swojej ukochanej drużyny. Wyjazd nie został odwołany, co więcej nastąpiła jeszcze większa mobilizacja, która zachęciła do wyjazdu o wiele więcej osób niż 1548 które weszłyby na sektor. Pojawił się też pomysł zgromadzenia publicznego pod stadionem. Na identyczny wpadli kibice Legii, którzy solidaryzując się z nami zaczęli oddawać bilety na mecz. Zgłosili zgromadzenie na 8 tysięcy osób, my określiliśmy się na kilka tysięcy i istotnie odzew był spory. Planowaliśmy jechać wszystkimi rejsówkami do Warszawy, jeśli PKP robiłoby cyrki z opłaconym już przez nas pociągiem. W tym momencie zainterweniowała bufetowa, czyli prezydent Warszawy, która zakazała obydwu zgromadzeń. Starania o wpuszczenie nas podjął też klub, docieraliśmy też coraz szerzej do opinii publicznej ukazując absurdy, na 2 miesiące przed super turniejem, na który miała przyjechać wielokrotność naszej przewidywanej liczby. Pojawiały się też prześmiewcze i mobilizujące filmiki:

W końcu oświadczenia wystosowały stowarzyszenia kibicowskie obydwu klubów, SKLW i Wiara Lecha. Postawiony pod ścianą i skrajnie skompromitowany wojewoda mazowiecki w końcu cofnął swoją decyzję i okazało się, że nagle wszystko będzie bezpieczne i odbędzie się w należytym porządku. Na kilka dni przed meczem, oficjalnie stało się jasne to co my wiedzieliśmy już wcześniej - jedziemy! Podróż minęła bez niespodzianek, wejście na sektor także nie było zbytnio uciążliwe. Można powiedzieć że stał się cud. Bogusia Błędowska nagle nie szukała prowokacji, milicja również nie zachowywała się agresywnie, a horda dzikich kiboli o dziwo spokojnie weszła na sektor. Można? Można. Legia Lech 21.04 2012 (6) Na sektorze wywiesiliśmy aż 21 flag, wszyscy byliśmy ubrani na niebiesko. Od początku meczu prowadziliśmy równy i konkretny doping. Nie zabrakło oczywiście wrzutów i haseł na całą zaistniałą przedmeczową sytuację. Wielokrotnie "pozdrawialiśmy" więc wojewodę, Tuska, milicję, a także Błędowską co spotkało się z aplauzem gospodarzy. Ci jednak nie mogli liczyć na taryfę ulgową, w sytuacji gdy mecz odbywał się w normalnych warunkach nie mogło zabraknąć oczywiście wzajemnych bluzgów. Poza tym nasz doping był jednym z lepszych w historii. Po bramce w 25. minucie, która ostatecznie zapewniła nam zwycięstwo zapanowało istne szaleństwo. Wpadliśmy w prawdziwie fanatyczny trans. Choć wydawało się to niemożliwe, to w drugiej połowie było jeszcze lepiej. Z pewnością pomogła oprawa, przygotowana przez LPU. Najpierw cały sektor machał niebiesko - białymi balonikami, by potem przez niemal całą drugą połowę bawić się przy pirotechnice. Co chwilę odpalane były ognie wrocławskie, które napędzały do zabawy i tworzyły wspaniałą atmosferę i klimat, mimo chorej godziny rozgrywania meczu (13:30). Co jakiś czas wybuchały też achtungi. Pod koniec meczu, na barierce pojawił się też prześmiewczy transparent: "Bogusia Błędowska jest prokibicowska - ultrasa szanuje i piro promuje!", skierowane oczywiście w dyrektora bezpieczeństwa na Legii, któremu drugi raz w tej kwestii zagraliśmy na nosie i odpaliliśmy pirotechnikę na Guantanamo Arenie. Legia Lech 21.04 2012 (12) Po meczu kontynuowaliśmy zabawę, pod sektor podeszli też piłkarze, a Vojo Ubiparip i Jasmin Burić rzucili swoje koszulki. Zwycięstwo na Łazienkowskiej, mimo braku realnych szans na tytuł smakowało, dlatego należały im się brawa za charakter i wolę walki oraz wygranie tego meczu. Po długim trzymaniu w sektorze, opuściliśmy stadion bez problemu i po mozolnej podróży na dwie tury znaleźliśmy się w pociągu. Na kilku stacjach zatrzymaliśmy się i na peronie świetnie się bawiąc świętowaliśmy zwycięstwo, nad systemem, a także znienawidzonymi rywalami. Donald Matole, twój rząd obalą kibole!