Legia Warszawa – Lech Poznań, 27.09.2014

Trzeci w tym roku wyjazd na Łazienkowską przypadł nam we wrześniu. Do stolicy wybraliśmy się pociągiem specjalnym w liczbie 1260 osób.

Podróż minęła dość sprawnie i na około 2 godziny przed meczem stawiliśmy się pod sektorem gości. Tam niestety zaczęły się cyrki, których nie uświadczyliśmy od czasu naszego pierwszego meczu z Legią na jej nowym stadionie, kiedy w ochronie i dziale bezpieczeństwa klubu pracowały różnego rodzaju czerwone mendy z Bogusią Błędowską na czele. Od kilku wizyt na Ł3 było jednak w miarę normalnie, elektroniczne czytniki dowodów zapewniały szybki przepływ ludzi, zaś ochrona nie była zbytnio natrętna i wchodziliśmy zazwyczaj z każdym elementem oprawy, który został przez nas zaplanowany i przywieziony. Niestety tym razem przy mocnej presji milicji, nie wydano zgody na wpuszczenie sektorówki. Dyskusje, kłótnie i użeranie się ze średnio rozgarniętymi ochroniarkami trwały niemal pół godziny i niestety nic nie dały. Kilka osób zdążyło już wcześniej wejść na sektor, w końcu została podjęta decyzja, że wchodzimy wszyscy. Tradycyjnie prowokacji szukała milicja z którą doszło do małych szarpanek, skwitowanych okrzykiem „Zostaw kibica…”. Milicjanci wymyślili sobie także wbrew jakimkolwiek przepisom, że teren imprezy masowej obejmuje również dojście do sektora wzdłuż Kanałku Piaseczyńskiego i tam np. wyłapywali osoby, które chciały dopisać się do listy, bo przyjechały bez biletu. Osoby te były spisywane, a na pytanie o zasadność i podstawy tych działań usłyszeć można było tylko jedną odpowiedź: „Bo tak”. Pomimo nie wniesienia sektorówki, udało się wnieść inne elementy zaplanowanej przez nas oprawy. Dalsze wejście przebiegało już w miarę sprawnie, ale i tak trwało do samego meczu. Niestety, pomimo starań i zaklinania rzeczywistości okazuje się, że wyjść z Radomia można, ale radomskość z człowieka nie wyjdzie chyba nigdy co doskonale widoczne jest w Warszawie.

Legia Lech 27.09 2014 (25)

 

Na sektorze ulokowaliśmy się głównie na jego piętrze, skąd prowadzony był doping. Wywiesiliśmy 11 flag w tym dwie należące do KSZO, które tradycyjnie wspierało nas na Łazienkowskiej, tym razem w sile 10 osób. Na płocie widniały tym razem flagi fanklubów: odnowiona fana „Szwadron Gostyń”, „Legion Piła”, „Gniezno”, „Leszno”, „Średzka Elita”, „Ostrów Wlkp.”, a także „YF ’98”, czarna „Lech Poznań” i „Fanatycy”. Ponadto mieliśmy ze sobą transparent „Derby dla Pasów!”, odnoszący się do derbów Krakowa, które będą rozgrywane dziś wieczorem i na które sporo osób miało zamiar się wybrać. Do tego udało nam się wnieść flagi na kij z motywami czaszek, zasłaniających uszy, usta i oczy, których przesłanie jest dla każdego z nas oczywiste. Flagi są w rozmiarze 3×3 metry i były malowane oraz szyte ręcznie.

W pierwszej połowie zaczęliśmy od wizytówki i Jesteśmy zawsze tam! by potem trochę pobluzgać na mieszkańców Piaseczna, Sochaczewa, Ząbek i okolic, którzy przyjechali tego wieczora na Ł3. Na wyjście piłkarzy legioniści zaprezentowali na Żylecie oprawę, przedstawiającą warszawskich Powstańców, wraz z transparentem o treści: „Ziemia po której chodzisz, to marzenie tych, którzy odeszli za młodzi”. Oprawa składała się z kartonów i mimo stopnia trudności, który należy docenić trzeba przyznać, że nie wyszła zbyt wyraźnie i prezentowała się zwyczajnie słabo. Z naszej perspektywy rozpoznawalna była tylko postać pierwsza z lewej. Nie ma jednak wątpliwości, że docenić należało tematykę oprawy, co uczyniliśmy krzycząc głośno: „Cześć i chwała bohaterom!”

Legia Lech 27.09 2014 (12)

Później przyszedł czas na angielskie i Więc wstań wzbogacone o wstęp, podczas którego uderzaliśmy rękami w krzesełka. Dało to bardzo dobry efekt, a pieśń z każdą chwilą niosła się coraz głośniej i głośniej. W końcu nastąpiło prawdziwe szaleństwo, które wzmogło się jeszcze po zdobytej bramce. Po niej wpadliśmy w trans i wydzieraliśmy się wspaniale się bawiąc; Kolejorz gol! niosło się po stadionie i trwało to do końca pierwszej połowy. W tym czasie padł drugi gol, po którym poziom decybeli jeszcze wzrósł. Doping z naszej perspektywy był chyba jeszcze lepszy niż podczas naszej wizyty w kwietniu 2012 roku, kiedy to nasz śpiew, także w opinii legionistów miażdżył system. Sporo osób w opisanym okresie bawiła się bez koszulek.

Legia Lech 27.09 2014 (497)

Na ten wyjazd została przygotowana również nowa przyśpiewka, której tekst był rozdawany w banie, jednak ze względu na okoliczności i przebieg meczu prowadzący doping postawili na sprawdzony w boju repertuar. Nowa melodia, być może po małym doszlifowaniu pojawi się niebawem.

Podczas przerwy rozpoczęliśmy przygotowania do oprawy, a właściwie zaprezentowania tego co udało nam się wnieść. A udało się całkiem sporo, o czym można było się przekonać około 50. minuty meczu. Wówczas powędrowały do góry flagi na kiju, a do nich odpalone zostało około 50 sztuk ogni wrocławskich. Sektor konkretnie się zadymił, by później ponownie rozbłysnąć, tym razem blaskiem ponad 30 rac. Po samych zdjęciach widać, że mimo przeciwności i kłopotów udało nam się całkiem konkretnie zaprezentować i przy okazji zagrać na nosie półmózgom z milicji i ochrony.

Im dłużej trwał mecz tym doping trochę słabł, aczkolwiek nadal był na dobrym poziomie. Na wyższy poziom wskoczyli z kolei miejscowi, którzy niesieni przez odrabiających straty piłkarzy pod koniec spotkania śpiewali naprawdę bardzo głośno i dominując w końcówce meczu.

Po ostatnim gwizdku podziękowaliśmy piłkarzom za zaangażowanie, bo wreszcie pokazali odrobinę woli walki i charakteru. Nie zapomnieliśmy odpowiednio pożegnać słoików, jak i „pozdrowić” służb niszczących nasz kibolski świat. Te tymczasem już szykowały nam zasieki i wąski szpaler na wyjściu z sektora. Siedzieliśmy na nim po meczu ponad godzinę po czym byliśmy wypuszczani pojedynczo. Obrazek był standardowy, wąski korytarz utworzony przez uzbrojonych po zęby milicjantów, filmowanie i obserwacja przez tajniaków (część z zasłoniętymi twarzami) i wyciąganie pojedynczych osób.

Legia Lech 27.09 2014 (10)

W sumie zatrzymano 7 osób, z czego 5 na szczęście szybko puszczono, bo nic na te osoby nie było. Dla dwóch osób niestety wyjazd przedłużył się do dziś, w tym miejscu podziękowania dla legionistów, którzy zapewnili odpowiednią w tej sytuacji pomoc. Sytuacja była napięta, jednak pozostałym udało się z opóźnieniem, ale bez nieprzyjemności dotrzeć do pociągu.

Niestety, takie są teraz czasy i realia, a także podejście władzy i służb do kibiców. Planowana ustawa, która w 2015 roku ma wejść w życie prawdopodobnie naszą sytuację jeszcze pogorszy. Jakby tego było mało, widać także obniżkę formy w naszych szeregach. Co prawda w Warszawie zaprezentowaliśmy się ponownie konkretnie, jednak kiedyś byliśmy tam w 1800 osób. Obniżkę formy i zaangażowania widać właściwie w całej kibolskiej Polsce, jednak taki wyjazd jak wczorajszy pokazuje, że trzeba robić swoje i walczyć o nasz świat i nasze zasady, a kto nie pojechał z pewnością dziś tego żałuje.

PS. Najświeższe info z Warszawy – zatrzymanym przybito po 2 lata zakazu stadionowego i po 2,7 tys. zł grzywny.

Bracia trzymajcie się, wolność dla Ultrasów!
ZiWPJB!