Miedź Legnica – Lech Poznań 6.11.2013

Do Legnicy podróżowaliśmy busami i autami. Na sektorze stawiło się nas 580. Nasz doping tego dnia oparty był w głównej mierze na krótkich okrzykach i przyśpiewkach, które wychodziły dość głośno. Nie zapomnieliśmy w nich o miejscowych co sprawiło, że przez większość meczu było bardzo klimatycznie. Wielokrotnie wypominaliśmy miejscowym cygańskie korzenie, a także „pozdrawialiśmy” ich zgodowiczów z Wrocławia. Gospodarze nie pozostawali dłużni, jednak nie byli tak oryginalni w pociskach jak my.

PP Miedź Legnica - Lech 18.11. 2013 (4)

Miejscowi próbowali coś działać ultrasowsko – najpierw pokazali sektorówkę z pucharem i transparent oraz średnio udaną kartoniadę na trzech trybunach, w dalszej części meczu zaprezentowali kolejną oprawę składającą się z sektorówki i transparentu. Do wykończenia tej drugiej prezentacji zabrakło chyba farby, bo nawet herb był tylko w konturach. Do tej oprawy miejscowi odpalili fajerwerki i sztuczne ognie spoza stadionu, niestety na sektorze poza śladowymi ilościami konfetti nic się nie pojawiło.

Tymczasem na boisku nasze pseudogwiazdy znów dały popis swojego zaangażowania i przegrały z ambitnymi pierwszoligowcami, za co po meczu zebrały zasłużone bluzgi. Te przerodziły się później w spokojniejszą rozmowę, jednak mało kto wierzy, że do rozwydrzonych gwiazdek cokolwiek i ktokolwiek dotrze. Podczas rozmowy padła między innymi propozycja aby drużyna ogoliła się „na zero”, porzucając wreszcie wyżelowaną stylówę, jednak raczej żaden z kopaczy nie będzie miał tyle dystansu do siebie i jaj i nie zdecyduje się na ten krok.

PP Miedź Legnica - Lech 18.11. 2013 (3)

Do Poznania wracamy bez przygód, tradycyjnie mijając pozamykane stacje i sklepy przy trasie przez tych co zawsze.