JK Nõmme Kalju – Lech Poznań, 17.07.2014

Pierwszy oficjalny mecz w tym sezonie, Lech miał rozegrać w ramach eliminacji do Ligi Europejskiej. Łysy z UEFA wylosował nam w II rundzie zespół z Estonii, Nõmme Kalju. Tallin był więc miejscem gdzie zainaugurowaliśmy nowy sezon.

Bilety, które dostaliśmy 2 dni przed meczem, rozeszły się w liczbie nieco ponad 400 sztuk. Większość wiary wyruszyła do Tallina w środowe popołudnie, transportem kołowym: autami i autokarami.

Podróż przez Polskę przebiegła spokojnie, na granicy natomiast zaczęło się milicyjne straszenie kierowców i przeszukiwania bagażników.

Nasz autokar dojechał do stolicy Estonii około godziny 14. Po szybkim ogarnięciu się, poszliśmy w kierunku centrum miasta. Tam widać już było sporo grup naszych kiboli, większość znaną i kojarzoną z wyjazdów. Następnie udaliśmy się na pobieżne zwiedzanie miasta. Przy tej okazji natrafiliśmy też na kibiców z rosyjskiego Krasnodaru, który tego samego dnia rozgrywał tu swój mecz. Okazali się w ogóle niegodni uwagi, było to 5 osób z flagami podobnymi do tych, które rozdawane były do piwa przy okazji Euro 2012.

Wracając do starówki Tallina, to znajduje się na niej sporo ładnych cerkwi i kościołów, przyjemne do połażenia w cieniu wąskie uliczki i parę fajnych knajp. Jest też całkiem niezły punkt widokowy na zrobienie sobie fotek z portem w tle. W samym porcie natomiast nie znajduje się nic ciekawego. Dwa miejsca najbardziej godne uwagi, to 123-metrowa wieża widokowa, która jest częścią kościoła pod wezwaniem Św. Olafa, stąd rozpościera się wspaniały widok z czterech stron, na całe miasto. Drugą rzeczą jest coś, co bezpośrednio tyczy się nas, Polaków. Jest to tablica upamiętniająca brawurową akcję polskiej załogi statku ORP „Orzeł”, która została internowana przez Niemców 15 września 1939 roku, a w nocy z 17/18 września udało jej się uciec do Wielkiej Brytanii. Tablica znajduje się przy charakterystycznej baszcie Paks Margareeta ( Gruba Małgorzata).

 Na godzinę 17 została zorganizowana zbiórka wszystkich kiboli na rynku, przed Ratuszem. Tam dotarło don nas info o zajściach z milicją i powinięciu przez estońską psiarnię 11 osób. (8 skończyło z mandatami w wysokości 400 euro, 3 niestety ze sprawami za "czynną napaść na funkcjonariusza").

Nomme Lech 17.07 (3)

Z miejsca zbiórki ruszyliśmy przemarszem pod stadion, na który dotarliśmy po około 35 minutach. Po drodze rzecz jasna głośno daliśmy o sobie znać, kto tego dnia rządzi w Tallinie. Miejscowi stawali, robili zdjęcia, filmy i ogólnie byli raczej zdziwieni hordą kiboli zatrzymujących ruch w całym mieście :)

Nomme Lech 17.07 (10)

Wejście na sektor było bardzo sprawne, w 5. minucie meczu wszyscy zameldowali się na stadionie. Po lekkich roszadach i zbiciu się w jedną grupę rozpoczęliśmy doping. Po tradycyjnym rozpoczęciu angielskim i wizytówce (które wyszły bardzo konkretnie, przez znajdującą się przed nami zadaszoną trybunę, która dawała naprawdę głośne echo) przeszliśmy do dłuższych przyśpiewek, które jednak nie wychodziły nam dobrze. Wpływ na to z pewnością miała pogoda, a mianowicie słońce, które przez pełne 90 minut grzało i czuliśmy się jak w piekarniku. W pierwszej połowie należy wspomnieć także o dobrym wykonaniu „Za Lechem przemierzamy cały świat…” przy ściągnięciu koszulek, przez cały sektor. Miała również miejsce sytuacja, która nie powinna się wydarzyć. Niektórym wydaje się, ze europejski wyjazd to sielanka i wakacje, i zapominają o trzymaniu poziomu, a raczej pionu na sektorze. Po krótkiej, aczkolwiek dosadnej reprymendzie, wszyscy którzy sytuację widzieli, nie powinni już mieć z tym jednak problemu na przyszłość.

Nomme Lech 17.07 (4)

Nomme Lech 17.07 (2)

Nomme Lech 17.07 (8)

Na naszym płocie tego dnia wywiesiliśmy 6 flag, a były to: "Kolejorz", "Fanatycy", wyjazdówki Leszna, Legionu Piła i Szwadronu Gostyń, oraz jedno płótno naszych braci z Ostrowca, „19KSZO29” - dzięki za wsparcie!

Nomme Lech 17.07 (9)

Jeśli chodzi o gospodarzy, to wystawili oni „młyn”, składający się z około 20 osób, doping prowadzili przy pomocy bębna i… kilkunastu cheerleaderek :) Wywiesili 3 flagi, byli nawet nieźle słyszalni w naszych przestojach, również korzystając z pomocy nisko osadzonego dachu, pod którym mieli swoja trybunę. My skorzystaliśmy po części z ich repertuaru, wsłuchując się w ich melodie przyśpiewek i przekładając na nasze słowa. Powstało m.in. „Jebać wisłe i policję” :)

Nomme Lech 17.07 (1)

Jeśli chodzi o wydarzenia boiskowe, to nasze piłkarzyny pokazały po raz kolejny, że da się przekroczyć granicę żenady i dobrego smaku. Postanowili zafundować nam żałosną porażkę 0:1, bez cienia walki i zaangażowania z Estońskimi półamatoram Po meczu podeszli pod płot i ze zwieszonymi głowami wysłuchali kilku słów prawdy, o tym, ile musimy poświęcić po to żeby jeździć za nimi po Polsce i Europie i w "nagrodę" oglądać taki wstyd w ich wykonaniu. Na koniec, po obietnicy zwycięstwa w rewanżu, kopacze poszli do szatni. Pozostaje nam tylko czekać na spełnienie usłyszanych słów, bo chyba nikt nie wyobraża sobie pożegnania z europejskimi pucharami już w tak wczesnej fazie.

Nomme Lech 17.07 (11)

Po końcowym gwizdku bezproblemowo wyszliśmy z sektora, część od razu udała się w powrotna drogę do Polski, a część została na dalszym „nocnym zwiedzaniu” Tallina ;)

Podczas drogi powrotnej dowiedzieliśmy się, że przy ewentualnym awansie do następnej rundy, przyjdzie nam się zmierzyć z przeciwnikiem z wysp, albo będzie to szkockie Motherwell FC, albo islandzki Stjarnan. Rywali krótko przedstawiamy w osobnym wpisie.