Pogoń Szczecin – Lech Poznań, 14.02.2015

Wyjazd, którego miało nie być w końcu doszedł do skutku. Do Szczecina, po błyskawicznej organizacji udało się pociągiem specjalnym 470 kibiców Kolejorza.

Po meczu z GTS-em w grudniu otrzymaliśmy szereg kar, w tym zakaz wyjazdowy na mecz z Pogonią. Po rozmowach prowadzonych z Ekstraklasą przez przedstawicieli kibiców władze ligowych rozgrywek zgodziły się na propozycję fanów o zawieszeniu wszystkich zakazów wyjazdowych w całej Polsce. Decyzja została podjęta bardzo późno i na ogarnięcie wyjazdu zostało kilka dni. Udało się jednak załatwić specjala i mogliśmy zainaugurować rundę normalnie – czyli wspierając Kolejorza z sektora gości.

Pogoń - Lech, 14.02. 2015 (24)

W pewnym sensie wiadomość o wyjeździe była pechowa – na dzień 14 lutego zaplanowaliśmy Marsz Zwycięstwa Powstania Wielkopolskiego, który odbywa się od 5 lat w okolicach rocznicy podpisania rozejmu w Trewirze (16 lutego). W tym roku po raz pierwszy MZ „wyszedł” z Poznania na landy – organizacji podjęli się fanatycy z Kaźmierza. Informacja o wyjeździe zaskoczyła ich w momencie gdy wszystko było już dograne – nie można było już niczego odwołać ani przełożyć. Na wyjazd udało się ostatecznie 470 osób, zaś około 250 osób wzięło udział w Marszu Zwycięstwa. Osobna relacja z tego jednego z najważniejszych wydarzeń, które organizujemy znajduje się tutaj.

Pogoń - Lech, 14.02. 2015 (13)

Wracając do delegacji wyjazdowej to przejazd odbył się bez przygód. Na miejscu tradycyjnie przywitał nas komitet powitalny, który jest w Szczecinie dość osobliwy. Nigdzie indziej milicja nie znalazła w swoich szeregach pajaca, który tak wylewnie przez megafon wita grupę kibiców i usiłuje być miły (!) i dowcipny z marnym oczywiście skutkiem. Po tym przedziwnym rytuale powitalnym wzięliśmy udział w tradycyjnej operacji przejścia 350 metrów z dworca na stadion, co w Szczecinie zajmuje około 20 minut, a wspomniana milicja przegrupowuje się, formuje i starannie wykonuje dziwaczne procedury. Wejście odbyło się bez problemów, poza również tradycyjną w Szczecinie, wyjątkowo dokładną i wścibską kontrolą. Na plus należy zaliczyć brak robienia problemów ze strony miejscowych w związku z faktem, że nie mieliśmy na ten mecz biletów. Wszyscy weszli na podstawie listy, a około 50 osób zostało do niej dopisanych na miejscu. Warto wspomnieć, że wspierało nas tego dnia kilku Arkowców, dzięki!

Pogoń - Lech, 14.02. 2015 (21)

Na sektorze zbiliśmy się w miarę jednorodną grupę i wywiesiliśmy 4 flagi: „Extreme Hobby”, „Fanatycy”, „Pyrlandia” i czarną „Lech Poznań”. Poza tym nie zapomnieliśmy o obchodach zwycięskiego Powstania Wielkopolskiego i flaga Powstańcza także znalazła się na płocie. Doping prowadził Kotara, który przeprowadził casting na bębniarzy, z powodu nieobecności tych etatowych i swoich sił spróbowały 3 osoby. Niestety wszyscy trzej śmiałkowie szału nie zrobili, aczkolwiek należy im się uznanie i brawa za odwagę oraz dobre chęci.

Niestety nie tylko bęben w tym dniu nie wybijał odpowiedniego rytmu, ale także my zdawaliśmy się jeszcze nie wybudzić z zimowego snu. W miarę dobrze wyszło kilka przyśpiewek z Cała Polska zna i Każdy z nas to wie na czele, reszta jednak wyszła nam przeciętnie. Na pewno wpływ na to miał wynik – od 2. minuty po golu dobrze nam znanego Marcina Robaka przegrywaliśmy przez niemal cały mecz, a i gra naszych piłkarzy znacznie odbiegała od szumnych zapowiedzi i wizji snutych przed rundą. Nie jest to jednak dla nas usprawiedliwienie, bo nie daliśmy z siebie wszystkiego i oby mecz z Ruchem w Poznaniu i wyjazd na dobry akustycznie sektor do Krakowa zamazały tę słabą prezentację. Poza standardowym repertuarem nie zabrakło oczywiście okrzyków, adresowanych do gospodarzy. W klimacie walentynkowym nie omieszkaliśmy przypomnieć o firmowym znaku Pogoni, a także wyrazić naszych planów na wizytę w Szczecinie. W przerwie zaś dwóch kibiców Pogoni postanowiło się zaręczyć ze swoimi wybrankami na murawie. Okrasili to wzruszającymi historiami o swoim kibicowaniu i deklaracjami miłości do klubu i swojej kobiety. My, również poruszeni tymi pięknymi momentami w życiu dwóch portowców postanowiliśmy udzielić kilku prostych porad dla ich wybranek, aby wzajemne uczucie kwitło i trwało dalej.

Pogoń - Lech, 14.02. 2015 (19)

Pozostając przy gospodarzach to na początek meczu przygotowali oprawę składającą się z granatowo-bordowych pasów materiału, na których widniała żółta kreska będąca konturem panoramy miasta. Gospodarze uzupełnili to transparentem o treści: „Zabiorę cię tam gdzie granatowo-bordowy świat”. Pomysł panoramy jest dość mocno oklepany, ale także wykonanie było dalekie od poprawnego. Młyn Pogoni jest bardzo słabo oświetlony i oprawa aż prosiła się o pirotechnikę, która doświetliłaby słabo widoczne pasy i dopełniła choreografię. Sam kontur też wyglądał dość surowo – zabrakło choćby jakiejś poświaty nad nim. Poza tym gospodarze również z przeciętnym dopingiem, w trakcie meczu z sektorów po naszej prawej stronie poleciało kilkanaście serpentyn, w młynie odpalili 2 achtungi, zaś przed meczem została wystrzelona w niebo jedna raca. I to by było na tyle jeśli chodzi o kibicowskie akcenty u miejscowych.

My po żmudnym oczekiwaniu na kolejną operację przeprowadzenia 470 osób przez 350 metrów udaliśmy się do pociągu i bardzo szybko dotarliśmy do Poznania.

Przed nami mecz z Ruchem – na którym w związku ze wspomnianą abolicją nie zabraknie przyjezdnych, a później wyjazd do Krakowa, na który cały czas można kupować bilety w TIFO.