Rumunia – Polska, 11.11.2016

Latem każdy kibic w Polsce ekscytował się rewelacyjną postawą kadrowiczów Adama Nawałki podczas Mistrzostw Europy we Francji. Turniej się skończył, ale echa wydarzeń pozaboiskowych, które miały miejsce między innymi w Marsylii nadal budzą olbrzymie emocje. Wiele ekip „sportowych” ostrzy sobie zęby by wziąć odwet za pogwałcenie ustaleń związanych z meczami kadry, ale póki co, na terenie Polski zawsze staje coś na przeszkodzie. Tym razem miało być inaczej. Najważniejszy wyjazd tej jesieni przypadł tym samym 11 listopada w Rumunii.

Mobilizacja wśród polskich ekip była spora. Do Bukaresztu udało się ponad 4 tysiące rodaków, co jak na Święto Niepodległości i odbywający się w Warszawie Marsz Niepodległości, jest świetnym wynikiem. Wśród ekip klubowych największą grupą był Lech z Łódzkim Klubem Sportowym i Cracovią. Ponadto zauważyć można było ekipy Radomiaka Radom, Zagłębia Sosnowiec, Śląska Wrocław, Motoru Lublin, KSZO Ostrowiec, Rakowa Częstochowa, Stilonu Gorzów oraz Chrobrego Głogów.

Rumunia - Polska, 11.11. 2016 (2)

Te dwie ostatnie ekipy jako sympatyzujące z członkami nowej antypolskiej koalicji mieli przed meczem pogadankę z częścią grupy poznańsko-łódzko-krakowskiej i jednoznacznie określili się, że reprezentacja Polski jest ważniejsza i dali do zrozumienia, że nie będą się opowiadać przeciwko rodakom. W drodze do stolicy Rumunii zatrzymano jeszcze drugą sporą grupę Cracovii oraz ponad 200-osobową ekipę Żaboli, których wspomagała tradycyjnie katowicka GieKSa.

Rumunia - Polska, 11.11. 2016 (3)

Mimo tych licznych niedojazdów na WRWE pod stadionem czekało grubo ponad 500 osób nie licząc Kolejorza, ŁKS-u i Cracovii. Tylu ilu chętnych było na powitanie antypolaków, tylu było rozczarowanych bowiem nikt z „wielkiej” koalicji się nie pojawił.

Rumunia - Polska, 11.11. 2016 (1)

Z braku rywala z kraju, cała uwaga skupiła się na meczu, a przede wszystkim na miejscowych kibicach. W niezły tego wieczora doping, wplataliśmy pozdrowienia dla naszych braci z Węgier, którzy również byli obecni na trybunach. Głośne Ria! Ria! Hungaria! niosło się głośno po rumuńskim Stadionie Narodowym, za każdym razem doprowadzając gospodarzy do białej gorączki.

Na ich odpowiedź długo nie trzeba było czekać. W pierwszej połowie najpierw ekipa Dinama Bukareszt dwukrotnie próbowała ataku na górną część sektora przy okazji obrzucając nas sporą ilością achtungów i stroboli, a później ekipa Rapidu Bukareszt odpaliła race, z których część wylądowała na murawie a część w naszym sektorze.

Rumunia - Polska, 11.11. 2016 (5)

Nasza reakcja, chociaż właściwa, pozostawiała jednak sporo do życzenia. O ile na dolny atak, szybko zareagowaliśmy, o tyle na górze brakowało zdecydowania.

Rumunia - Polska, 11.11. 2016 (11)

Nie ma co szukać usprawiedliwień, ale trzeba oddać, że obie części trybun były solidnie oddzielone od siebie przez miejscową policję oraz z olbrzymiej grupy szukającej wrażeń przed meczem, na stadion dostała się jej niewielka część. Reszta z powodu braku biletów nie obejrzała meczu na żywo.

Rumunia - Polska, 11.11. 2016 (6)

W skrócie, nie było tragedii ale nauczka na przyszłość by ekipy sportowe trzymały się bliżej siebie bo na takich wielkich stadionach i przy dobrze zorganizowanej policji czy ochronie zanim się gdzieś dobiegnie to już jest po wszystkim.

O aspektach boiskowych i sportowych nie ma co pisać. Wystarczy piosenka Trójka do zera i Polska żegna frajera! Następny wyjazd zapowiada się równie ciekawie, bo już w marcu pojedziemy do Czarnogóry.

Kilka słów jeszcze o samej Rumunii i Bukareszcie. Mimo że Rumuni, których widać w Polsce nijak mają się do tych mieszkających w Bukareszcie, to i tak w stolicy tego państwa widać przede wszystkim biedę. Do ciekawych miejsc należy zaliczyć oczywiście gigantyczny pałac byłego dyktatora Nicolae Ceaușescu, oraz liczne place, na których swego czasu demonstrowali mieszkańcy miasta. W każdym razie do Bukaresztu idealnie pasuje powiedzenie „zobaczyć i zapomnieć”.

***

Tymczasem teraz wracamy do Polski na boiska Ekstraklasy. W niedzielę o godzinie 18:00 Kolejorz podejmuje wrocławski Śląsk. Wszyscy na Bułgarską!