Śląsk Wrocław – Lech Poznań, 2.11.2014

Po nieco ponad miesięcznej przerwie wróciliśmy na wyjazdowy szlak. Trzeci raz zawitaliśmy na nowy stadion Śląska, tym razem w liczbie 1735 osób.

Podróżowaliśmy pociągiem specjalnym, który mimo niedalekiej odległości dzielącej Poznań i Wrocław miał skandaliczny rozkład jazdy. Pod stadionem byliśmy około 3,5 godziny przed meczem. Wpuszczanie było tym razem bardzo sprawne z czym we Wrocławiu bywało różnie. Nie było też problemów z wniesieniem bębnów, flag, a także flag z wędkami, które nie musiały być rozkręcane i demontowane na wejściu jak np. czyniono to w Warszawie. Na sektorze byliśmy więc w komplecie na długo przed meczem.

Śląsk - Lech, 2.11. 2014 (4)

Powiesiliśmy sześć flag: „Fanatycy”, „Pyrlandia”, „Extreme Hobby”, „Poznaniacy”, „Pojebani”, a także płótno FC Leszno.

Śląsk - Lech, 2.11. 2014 (7)

Do tego mieliśmy 8 flag na wspomnianych wędkach. Na tym wyjeździe mieliśmy rozkręcać nową przyśpiewkę, której pierwszą zwrotkę z powodzeniem śpiewaliśmy na meczu z Jagiellonią. Stworzona została druga i tak pełny tekst brzmi następująco:

Cała Polska zna, nasz kibicowski świat,

Cała Polska wie, jak Kolejorz bawi się,

[Lalala]

Już od wielu lat, z Kolejorzem każdy z nas

Ta zabawa trwa, zaśpiewajmy jeszcze raz

[Lalala]

Po krótkim treningu, zaczęliśmy śpiewać nową melodię coraz głośniej i słychać było, że tego dnia mamy dobrą formę wokalną. Regularny doping zaczęliśmy chwilę przed rozpoczęciem meczu. Oczywiście nie zabrakło Jesteśmy zawsze tam, angielskiego oraz wizytówki. Pobluzgaliśmy też trochę na gospodarzy, choć z mniejszym natężeniem niż zwykle, by potem konkretnie wykonać Ole, super KKS, które już po 2 minutach meczu pomogło piłkarzom zdobyć gola. Po bramce dominowaliśmy wokalnie słabnąc dopiero pod koniec pierwszej części meczu.

Drugą połowę rozpoczęliśmy od nowej przyśpiewki – która jak to zazwyczaj z nowościami bywa gdy wprowadzane są na wyjeździe w korzystnych warunkach – wypadła kozacko. Przez niemal 20 minut na stadionie było słychać praktycznie tylko nas. Miejscowi ożywili się po wyrównującej bramce, a także pod koniec spotkania gdy zaprezentowali oprawę. Ta składała się z sektorówki przedstawiającej ichniejszą legendę Janusza Sybisa (chociaż na gorąco u nas w sektorze dostrzegaliśmy raczej Michaela Jacksona lub Micka Jaggera :) ) i hasłem „Kibicom się marzy” oraz transparentu: „CHcemy Więcej Dobrych Piłkarzy”. Do tego malinowi odpalili około 30 rac. Prezentacja była dość estetyczna, ale nie powalała na kolana. Kończąc temat miejscowych, na tym meczu gościli liczną grupę Węgrów z Ferencvarosu, którzy przybyli do Wrocławia z flagami. Na meczu w sumie zjawiło się 22687 osób, więc podobnie jak latem w Gdańsku nasz przyjazd spowodował nagły wzrost frekwencji wśród gospodarzy.

Po zakończeniu meczu piłkarze podeszli na chwilę w kierunku naszego sektora, a po ich zejściu do szatni my jeszcze raz „pozdrowiliśmy” miejscowych, a także ponownie zaśpiewaliśmy nową przyśpiewkę.

Śląsk - Lech, 2.11. 2014 (24)

Potem powtórka z rozrywki czyli kolejne żmudne oczekiwanie na sektorze, na otwarcie bram. Niektórzy mniej cierpliwi próbowali znaleźć sobie jakieś ciekawsze zajęcie, w efekcie czego wrocławski stadion stał się uboższy jedną gaśnicę. Gdzieś znalazł się także wąż z wodą, którą postanowiono ochłodzić trochę ochroniarzy stojących za płotem :) W końcu bramy zostały otwarte i mogliśmy przejść do bany. Ta podobnie jak w pierwszą stronę długo toczyła się po wrocławskich bocznicach i dworcach. Podczas przejazdu przez jeden z nich – Wrocław Nadodrze okazało się, że nie jesteśmy na nim sami. Nieplanowany postój pokazał, że nawet w dzisiejszych coraz mniej ciekawych czasach na wyjeździe mogą wydarzyć się różne rzeczy. W efekcie wydarzeń stoimy na dworcu około 2 godzin. Niestety w wyniku brutalnej interwencji milicji kilka osób zostaje rannych i zatrzymanych. Więcej o tym wydarzeniu nie piszemy, radzimy też powstrzymać internetowe komentarze, często dalekie od prawdziwej wersji wydarzeń, którą znają wyjazdowicze i niech tak pozostanie.

ZiWPJB!

 

Więcej fot: