Lech Poznań – Zagłębie Lubin, 12.08.2017

Po odpadnięciu z Ligi Europy i Pucharu Polski została nam już tylko liga.

Sezon zapowiadał się ciekawie i rekordowo. W maksymalnych planach – a takie mieliśmy jako fanatycy swojego klubu, można było doliczyć się aż 21 potencjalnych wyjazdów za Lechem tylko do grudnia! Jedenaście okazji czekało w lidze, do tego maksymalnie 3 razy, mogliśmy pojechać w krajowym Pucharze, a przy szczęściu i awansie do grupy Ligi Europy, moglibyśmy aż siedmiokrotnie ruszyć za Kolejorzem.

Niestety stanęło na 3 wyjazdach w Europie i 1 w Pucharze Tysiąca Drużyn. O ile porażkę w Europie dało się jakoś przełknąć – po kozackim wyjeździe do Holandii i niesamowicie emocjonującym rewanżu w Poznaniu – o tyle szczególny zawód sprawiła nasza drużyna przegrywając w fatalnym stylu w Szczecinie.

Nie dość, że w kolejnej rundzie czekała Bytovia Bytów, gdzie byłby ciekawy i unikatowy raczej wyjazd, to jeszcze w ćwierćfinale moglibyśmy trafić dwumecz z Legią. Ponadto, dobrze byłoby pojechać jak najszybciej na Stadion Narodowy i przełamać tragiczną passę 4 przegranych finałów. Niestety, nie tym razem.

Została, jak wspomnieliśmy, liga, którą piłkarze muszą po prostu zaorać, a my postaramy się pogodzić z kolejnymi wyjazdami w znane miejsca i na znane stadiony.

Pogodziliśmy się też z trenerem, z którym doszło do małej sprzeczki po meczu z paprykarzami. Było to nieporozumienie, bo nadal murem należy stać za człowiekiem, który na początku roku wyciągnął nas z bagna marazmu i zobojętnienia. „Treneru, hocemo zajedno slaviti titulu!” (Trenerze, chcemy razem świętować tytuł!) – taki transparent witał naszego trenera i drużynę, a wywiesiliśmy go w Kotle przed meczem.

Jest to jasne wsparcie trenera, ale też zaznaczenie jedynego celu, który nas interesuje w tym sezonie – mistrzostwa Polski.

Na spotkanie, mimo pucharowej lipy przybyło 15121 osób, które dopingiem wspierały Lecha, aby rozpoczął marsz po upragniony tytuł już teraz w sierpniu, póki rywale też gubią punkty gdzie popadnie. Póki co jeszcze nie wyszło, ale liczymy, że regularne punktowanie i nakręcanie nas w końcu nastąpi.

Mecz rozpoczął się w asyście Wojska Polskiego, a także od odśpiewania Mazurka Dąbrowskiego, z okazji przypadającego 15 sierpnia Święta Wojska Polskiego i naszego państwowego święta.

Dobrze pokazali się kibice gości, którzy w liczbie 600 stawili się w klatce gości. Na uwagę zasługuje liczba ich fanklubu z Bolesławca, który przyjechał w sile 57 osób. Przyjezdni wywiesili 11 flag i machali 15 flagami na kij z pewnością zaliczając solidny wyjazd.

***

Nam tymczasem nie dane będzie zaliczyć jakiegokolwiek wyjazdu do Niecieczy w ramach kary zakazu za przerwanie meczu z Sandecją w 1. kolejce. Na stadion wracamy zgodowym meczem z Arką, dopiero 27 sierpnia. Mecz rozpocznie się o 15:30.